poniedziałek, 16 czerwca 2014

Boonsboro czyli jak zaskoczyłam samą siebie


Z Norą Roberts to ja miałam solidny problem. A właściwie, nie. Wróć. Tak naprawdę to nie miałam z nią żadnego problemu. Po prostu jej nie czytałam. Raz na wakacjach, zrobiłam wyjątek i przeczytałam coś jej autorstwa. Bodajże z lilią w tytule. I to nie tak, że nie próbowałam. Próbowałam, ale zwykle po kilku stronach zaczynałam podsypiać, albo ziewać, albo... Po prostu nie szło mi i tyle. Więc sobie darowałam. Aż do teraz:) Zaczęło się od Sabinki z Sabinkowego czytania. Wymieniałyśmy się opiniami i tytułami ostatnio czytanych książek i własnie ona rzuciła, że przeczytała trzecią część Boonsboro. I że takie fajne. I że powinnam koniecznie. I że moje klimaty. I że Nora Roberts... I tutaj możecie sobie wyobrazić moją minę. Boonsboro, może być, cokolwiek to miało znaczyć ale Nora? Zmarszczyłam sceptycznie nos. A potem Sabinka rzuciła:
- Stary hotel, duch, księgarnia...
Nie powiem coś mi tam w duszy zadrgało ale nie na tyle żebym chciała przeczytać. Ale traf chciał, że tego samego dnia byłam w bibliotece i na półce z oddanymi książkami stała właśnie pierwsza część tego cyklu "Teraz i na zawsze". Uznałam, że w takim razie ani chybi to musi być przeznaczenie. I że ostatecznie najwyżej wezmę i oddam jeżeli mi nie podejdzie. No i moi kochani wsiąkłam! Ale od razu mówię, że jestem chyba dość specyficzną czytelniczką. Bo dla mnie wątek romansowy był mało istotny. Znaczy nie to, że nie polubiłam Becketta Montgomery  i Clare. Ovena i Avery. Rydera i Hope. Nawet w trakcie lektury im kibicowałam, choć i bez tego było jasne jak słońce, że wszystko się ułoży. Ale może od początku.
Clare jest właścicielką księgarni, mamą trójki chłopców i wdową. Wróciła do swojego rodzinnego miasteczka Boonsboro po śmierci męża. Nie jest jej łatwo, ale ma dla kogo żyć. Zresztą poza synkami ma też grupę oddanych przyjaciół, w tym Becketta Montgomerego, jednego z trzech przystojnych braci, który
na dodatek w czasach szkolnych kochał się w niej na zabój. I chyba nigdy nie przestał. Poza Beckettem  w Boonsbooro mieszka przyjaciółka Clare, Avery, właścicielka restauracji, a druga, Hope też ma się już w niedługim czasie pojawić w miasteczku. Trzech braci, trzy kobiety, trzy tomy o braciach Montgomerych... Właściwie reszty można już się domyśleć na początku. Więc co takiego się stało, że przeczytałam ciurkiem wszystkie trzy książki? Hmmm... Bo co tam miłość i inne jej przyległości. Romans to furda w porównaniu z remontowaniem starego hotelu, z meblowaniem go, z odkrywaniem tajemnicy zagadkowego ducha!:) W pierwszym momencie urzekł mnie właśnie hotel i księgarnia. 
I klimat miasteczka. I opisy wnętrz hotelowych. Pokoje nazywane od sławnych literackich par i urządzane tak by oddawały charakter tych postaci. I tak zupełnie niezauważalnie wciągnęłam się w życie Becketta i jego braci. Tak samo zresztą było z Clare i Hope i Avery. Lubiłam wpadać do restauracji na Pizzę Wojownika, lubiłam zaglądać do księgarni "Przewróć stronę" i patrzeć co pojawiło się na wystawie, polubiłam mamę trzech braci Montgomerych,   ich pracę nad przywracaniem świetności starym budynkom... W końcu trzymałam też kciuki za Elizę, ducha, który mieszka w hotelu i czeka od XIX w... Na co? To też mnie intrygowało.  Zresztą Eliza to duch z charakterkiem, z jednej strony strzegący starego budynku i czujący sympatię do właścicieli i gości ale umiejący też pokazać rogi gdy coś mu się nie podoba albo gdy najzwyczajniej chce doprowadzić swój plan do skutku. No i tak moi kochani przeprosiłam się z Norą Roberts. I muszę powiedzieć, że bardzo przyjemnie spędziłam czas w Boonsboro. I nawet trochę mi szkoda, że tych Montgomerych nie było z pięciu... Bo chętnie bym wróciła i znów powłóczyła się po znanych już kątach i popodglądała  życie mieszkańców miasteczka:)

16 komentarzy:

  1. Jeszcze też nie czytałam tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moje pierwsze aż tak udane podejście:)

      Usuń
  2. Nie na temat, ale przeczytałam II część Malowniczego i bardzo proszę o III część.Wymarzony czas, piękny,czytało się wspaniale. Koniecznie proszę napisać dalszą historię Marty i Zosi, Frania, Magdy, Kacpra i Krysi czy pani Janeczka zobaczy swój salon, a może jako przyszywana babcia zostanie? Proszę szybciutko kontynuować. Cd. obowiązkowy. Duże brawa za tak ciepłą historię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję:) O trzeciej części powolutku myślę. Na pewno wyślę Madeleine do Paryża po ten spadek a tam... Oczywiście nic nie powiem:)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Muszę zapisać i następnym razem sięgnę w bibliotece po te książki :-)
    Też nie przepadam za Norą Roberts ale ... tak fajnie to wszystko opisałaś, że już mam ochotę czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nie mogłam się sobie nadziwić, że przeczytałam ciągiem. Przyznaję, że trochę przelatywałam sceny miłosne, bo dla mnie było ich za dużo. Ale reszta p[podobała mi się baardzo. Daj znak sygnał jak już przytargasz z biblioteki jak się czyta, bo jestem ciekawa.

      Usuń
  4. Ha! Wiedziałam! A wiesz? Zaczęłam pierwszy tom nowej trylogii i tak: XIII wiek, czarownica, saga rodzinna, tajemnica, czary i uroki... Walka ze złem... Kurde jak ta Roberts to robi. I to musisz koniecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiesz, że też żałuję. Szkoda, że nie ma więcej części

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałaś, wiedziałaś. Wiem, że zaczęłaś chwaliłaś mi się wrednie przez telefon, jak jeszcze do mnie dzwoniłaś:) A tych części rzeczywiście za mało. Chętnie wróciłabym do miasteczka i do jego mieszkańców:)

      Usuń
    2. Jakie " jeszcze dzwoniłaś" he? Prawie codziennie dzwonie!

      Usuń
    3. Ooo dojrzałaś:) Kocham Cię:)

      Usuń
  6. Oj podpisuje się pod tą opinią całkowicie;-)
    Ja tak jak i Ty w zeszłym roku trafiłam na "Teraz i na zawsze" przypadkiem w bibliotece i szczerze powiedziawszy dopiero w domu zauważyła że to Nory Roberts. I przepadłam całkowicie, a jak się dowiedziałam że są jeszcze dwie części przygód....no cudownie;-)
    Na ostatnią musiałam w wielkim napięciu czekać trzy miesiące;-)
    Seria doskonała, jedynym jej minusem jest to co piszecie, że to tylko trzy książki i człowiek wsiąka w tą społeczność w bohaterów, a potem tęskni i czegoś mi brak....;-)
    Tą serie Nory Roberts zapamiętam na długo i szczerze polecam;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteśmy zgodne i chcemy jeszcze:) Może jakąś petycję wystosować i wysłać:) Ja na szczęście tak późno zaczęłam ją czytać, że nie musiałam czekać:) Teraz Sabinka kusi mnie jakąś czarownicą i innymi takimi:) Pewnie ulegnę:)
      Serdeczności przesyłam!

      Usuń
  7. "Teraz i na zawsze" to pierwsza książka Nory Roberts jaką przeczytałam :) i podobała mi się, szukam w bibliotece pozostałych dwóch części, co do innych książek autorki zobaczymy - choć przeczytałam tez jedną jaką napisała pod pseudonimem J.D. Robb i niestety ta książka nie podobała mi się.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja się przyznam z odrobiną wstydu, ze Norę Roberts kocham. Rzucam się jak tygrysica na kazdą jej nową książkę i pochłaniam z niecierpliwością. Mam wszystkie. Jakieś 300 książek. Cały regalik pełen Norki Roberts. Mam swoje ulubione i takie, do których wracam z rzadka. Bo przy tylu powiesciach nie dziwi, ze trafiają się i słabsze. Moja ulubiona? Trudny wybór! Chyba jedna z wczesniejszych trylogii " Zrodzona z ognia", "Zrodzona z lodu" i "Zrodzona ze wstydu". Moze dlatego, ze dzieje się w Irlandii:-)))
    Asia

    OdpowiedzUsuń