wtorek, 16 maja 2017

Błękitny salon, stary zegar, wilki i tajemnice. Córkę Wiatrów wicher przywieje już niebawem a tymczasem...

Czy Wy wiecie, że do premiery Wilczego Dworu, Córki Wiatrów zostało już mniej niż miesiąc? Kto ze mną czeka? Kto chce przeczytać?
Jeżeli ktoś jeszcze nie jest pewien czy ma ochotę na lekturę to może te fragmenty go przekonają :) Jedno mogę obiecać: będzie się działo! I chyba większość z Was pokocha Konstancję i Pelasię. I jak przypuszczam znienawidzi Sępińskiego. A w ogóle to mam nadzieję, że na dobre zadomowicie się W Wilczym Dworze. Uwierzcie, że pierwszym tomie dopiero się rozkręcam :)

***
Przez chwilę milczała, usiłując dojść do ładu z targającymi nią uczuciami. Nie do końca wiedziała, skąd ta nagła irytacja. Przecież gdy zobaczyła Janka wyskakującego z powozu, szczerze się ucieszyła. Teraz jednak uświadomiła sobie, że jego pojawienie się wydobyło na światło dzienne cienie wygnane niegdyś w najdalsze zakamarki duszy. Jan był nieodłącznie związany z jej dawnym, beztroskim życiem. Swoim nagłym przyjazdem nieświadomie uwolnił stare, uśpione przez lata upiory. Wystarczyła chwila i wszystko wróciło. Drżało w powietrzu brzęczeniem dawnych pszczół, muskało policzki wiatrem, którego podmuchy dawno rozwiały się w nicości, huczało jej w głowie imieniem męża. Strzępy i urywki dawnego życia, które przez tyle lat podsumowywała krótkim stwierdzeniem: „Było, minęło”, otoczyły ją i spowiły szczelnym kokonem. Musiała kilka razy zaczerpnąć głęboko powietrza, żeby pozbyć się dojmującego wrażenia, że zaraz się udusi. Poranne uczucie spokoju i harmonii zniknęło bezpowrotnie. Konstancja całą sobą poczuła, że nadchodzi coś nieznanego i niepokojącego. Coś, co teraz, przyczajone w ukryciu, szykowało się do skoku.
Przeszłość wracała.
*** 
To było jedyne miejsce we dworze, w którym czuła się jak intruz. Było w tym pokoju coś dziwnego. Coś, co wzdychało głęboko z niezadowoleniem za każdym razem, gdy otwierała ciężkie podwoje. Tak jakby ozdobione elegancką błękitną tapetą wnętrze nie życzyło sobie zakłócania spokoju.
Gdy była małą dziewczynką, wydawało jej się, że kryją się tutaj cienie wszystkich dawno zmarłych krewnych, którzy kiedyś zamieszkiwali Wilczy Dwór i teraz tylko czekają, by wyciągnąć po nią upiorne dłonie zakończone widmowymi szponami. Potem, gdy dorosła, tłumaczyła sobie ów lęk natłokiem zgromadzonych tu portretów wujów i ciotek, kuzynek i kuzynów, którzy całe lata temu przenieśli się już na tamten świat. I choć cały dom pełen był wizerunków różnych przodków, to żadne nie wzbudzały w niej takich emocji jak te zgromadzone w saloniku. Co więcej, nie tylko ona unikała tego pomieszczenia. 
Kiedyś w przystępie szczerości wyznała matce, że boi się tego pokoju jak ognia. Myślała, że ta ją wyśmieje i zruga za popuszczanie wodzy fantazji. Tymczasem to, co usłyszała w odpowiedzi, nie dość, że ją zdumiało, to jeszcze spowodowało, że lęk się pogłębił. „Ja też mam takie dziwne wrażenie, gdy tam wchodzę. Jakbym wpychała się z butami w świat, do którego nikt mnie nie zapraszał…”– Choć minęło przecież tak wiele lat, w uszach Konstancji wciąż brzmiały tamte słowa, których po twardo stąpającej po ziemi matce w ogóle się nie spodziewała. Na samo wspomnienie poczuła zimny dreszcz biegnący po plecach. 
*** 
Lubiła ten zegar. Z wielu wiekowych sprzętów, które panoszyły się w każdym zakątku dworu, ten wydawał się naprawdę żyć i posiadać duszę. Towarzyszył tylu pokoleniom, oznajmiał swoim donośnym głosem narodziny i zgony, śluby i pogrzeby. Tykał nad kołyskami, widział, jak sen tuli w swoich ramionach niemowlęta, i wysłuchiwał matek, które pochylając zmęczone głowy, szeptały odwieczne zaklęcia, słowa miłości, by ochronić swe dzieci przed wszelkim złem. Był zżyty z mieszkańcami dworu tak, że stał się nieomal członkiem rodziny. Żyjącym odmierzał skrupulatnie minuty i godziny, a tych, którzy odchodzili, zapewniał, że na zawsze pozostaną obecni w dźwięku gongu – w czasie, który być może już przeminął, ale jednak gdzieś tam, wśród skomplikowanych sprężyn i trybików, był skrzętnie przechowywany. Konstancja miała nieraz wrażenie, że w nocy zegar uwalnia ten zapomniany czas. I wtedy cały dwór mruczy dawne, przedwczorajsze już pieśni, w bawialni fortepian gra melodie do minionych tańców, a zegar, jak na dobrego gospodarza przystało, pilnuje, by o brzasku wybić odpowiednią godzinę, która odsyłała korowód zjaw tam, skąd przybyły, i na powrót dawała pierwszeństwo temu, co teraz, i temu, co nadejdzie.
I właśnie to mające dopiero nadejść wysunęło się w tej chwili na prowadzenie. Konstancja zapatrzyła się w starą, porysowaną tarczę, jakby czekając, aż zegar przemówi i zdradzi jej odwieczną tajemnicę czasu przyszłego.  

czwartek, 11 maja 2017

Antykwariat spełnionych marzeń wędruje do...

Otwarcie pudełka było już dawno. Dawno też napisaliście o swoich książkach do kochania. Niesamowicie trudno było mi wybrać wśród odpowiedzi. Było kilka, które sprawiały, że odkładałam decyzję na później. Aż dotarło do mnie, że nie jestem w stanie zdecydować. W końcu posłużyłam się starą, sprawdzoną metodą. Wypisałam imiona tych z Was, których wypowiedzi najbardziej mnie poruszyły i jedno wskazałam na chybił trafił. I tak "Antykwariat spełnionych marzeń" wędruje do Edyty Chmury. Serdecznie gratuluję i poproszę o podanie adresu wysyłki w mailu
magdakor@vp.pl
Buziaki dla Was wszystkich!

środa, 10 maja 2017

Wilczy Dwór przedstawia kolejnego mieszkańca :)

Nie sądzicie, że Richard Armitage mógłby zagrać Hieronima? Zobaczyłam jego fotografię z miniserialu "Północ Południe" i tak mi z miejsca przypadł do gustu :) A tak w w ogóle poznajcie Hieronima, bo on jeszcze Wam się nie przedstawił :)



poniedziałek, 8 maja 2017

Wilczy Dwór uchyla drzwi, czyli skoro pytaliście będzie Wam odpowiedziane :)

Moi kochani zaczynam nadrabiać zaległości. Oto odpowiedzi na pytania dotyczące "Wilczego Dworu". W związku z tym, że sporo się wydarzyło od tamtego czasu, jeżeli ktoś chciałby o coś dopytać (związanego z "Córką wiatrów") proszę o pytania w komentarzach. Tym razem odpowiedzi pojawią się dużo szybciej :)
Jutro rano wyniki konkursu "Książka do kochania". A wszyscy, którzy jeszcze czekają na przesyłkę ode mnie dostaną ją w tym tygodniu.
A teraz zapraszam do poczytania o "Wilczym Dworze"

P.S. Na górze pojawiła się zakładka Wilczy Dwór wszystko co związane z powieścią. Zerknijcie, poczytajcie, zaprzyjaźnijcie się z bohaterami :) (Tutaj)

Pytanie numer jeden, zadane przez Krysię:

To ja zacznę. ile tomów będzie miała nowa seria?

Ha, gdybym to ja wiedziała :) Początkowo planowałam dwa tomy. W tym pierwszym rok miał mknąć za rokiem niczym wicher. Tymczasem gdy zaczęłam pisać... Nie mogłam wyjść z akcją poza pierwszy dzień. W pewnym momencie zaczęła mnie nawet ogarniać panika, że w rezultacie napiszę powieść, która w całości nie wykroczy poza dobę :) Ale spokojnie, tak się nie stało. W rezultacie akcja rozgrywa się podczas trzech miesięcy. Dziewczynka, którą miałam zamiar przywieźć do dworu i to o niej miała być cała powieść trafia tam a jakże... na sam koniec :) Więc z tą ilością tomów może być różnie. Na pewno będą trzy, choć biorę pod uwagę czwarty. 


Pytanie numer dwa, zadane przez Barbarę:

W jakim czasie jest osadzona? W jakiej rzeczywistości?? Coś w stylu wiktoriańskim może ?
Pozdrawiam serdecznie:)

Osadzona jest w pierwszej połowie XIX wieku. Polski dwór z rezydentkami, służbą, tradycjami sięgającymi wiele pokoleń wstecz. Wiele niedopowiedzeń, tajemnic, tragedii. Wiele postaci, które mam nadzieję, pokochacie całym sercem. Chociażby Pelasia, która jest skarbnicą starych opowieści, wierzeń i przesądów. A jednocześnie niezła z niej cholera :) I wierna przyjaciółka. Charakterna jakby powiedziała o niej moja babcia :)


Pytanie numer trzy, zadane przez X:

A mnie interesuje, kiedy pojawi się w sprzedaży???

W przedsprzedaży już jest w empiku (Proszę kliknąć tutaj), dostępna będzie przedpremierowo na Warszawskich Targach Książki, a oficjalną premierę ma 14 czerwca.


Pytanie numer cztery, zadane przez Słodką Karolinę:

Ja mam pytanie czy będą jacyś nowi bohaterowie czy z innych pani książek?
I czy będzie coś z Malowniczym w tej książce?

Właśnie nie. To będzie otwarcie zupełnie czegoś nowego. Ale na pewno znajdziecie podobne emocje. Lata są inne, obyczaje też, ale ludzie tak samo wtedy jak i teraz kochali, tęsknili, borykali się z przeciwnościami losu i walczyli o szczęście. Choć w "Wilczym Dworze" będzie też taka prawdziwa walka :) Zajazd na dwór, pojedynek. Więc odkryję przed Wami Magdalenę Kordel jakiej jeszcze nie znacie :)

Pytanie numer pięć, zadane przez X:

Czy są już jakieś konkretniejsze plany co do czasu powstania kolejnych części? Nie ukrywam, że fragmenty powieści mnie wciągnęły i zapewne po pierwszej części będę czekać na kolejne :)

Kolejna część już zaplanowana, częściowo nawet napisana, ale na skończenie trzeba będzie chwilę poczekać. Jeszcze nie zna dokładnych dat kolejnych premier, dam znać gdy już będą ustalone. Cieszę się, że fragmenty kuszą :)


Pytanie numer sześć, zadane przez Izabelę Łęcką-Wokulską

A czy będą konkursy?

No jak nie, jak tak :) Już nawet coś było a będzie więcej. Zbliżamy się do premiery trzeba to przecież jakoś uczcić :)


Pytanie numer siedem, zadane przez Barbarę Ptasznik:

Czy będzie w tej powieści coś o losach Sabiny ,o której losach trochę jest w powieści "Nadzieje i marzenia"? Wątek zaczęty i niestety w najciekawszym momencie zakończony.Mam nadzieję, że tak.
Serdecznie pozdrawiam

Niestety tu będą zupełnie nowi bohaterowie. Do Malowniczego jeszcze zapewne wrócimy ale "Wilczy Dwór" stoi zupełnie gdzie indziej :) Mysle, że skoro zaintrygowała Panią Sabina, to zapewne tutaj polubi Pani Margochę, wiedźmę, która skrywa zadziwiającą tajemnicę :)  

środa, 3 maja 2017

Co będę robić po czterdziestce i co do tego mają Muminki :)

Dzisiejsze popołudnie w domu Kordeli upływa pod znakiem Muminków. "Pamiętnik tatusia Muminka" sam mi wpadł w ręce. Całości dopełniła herbatka, którą dostałam w prezencie od przyjaciółki. I teraz, po kilkunastostronicowej lekturze wiem co będę robiła już niedługo, tylko najpierw muszę ukończyć czterdzieści lat, co nota bene stanie się już niebawem :) Dla zainteresowanych, albo pragnących robić to samo polecam fragment, który zamieszczam poniżej.
Ale zanim go przeczytacie chciałam wam wyznać, że im jestem starsza tym bardziej lubię Muminki. Odkrywam w nich całkiem inne opowieści, zupełnie nowe przesłanie i subtelne poczucie humoru. Weźmy na przykład takie zdanie:
"Sądzę, że dokonałem wielu dobrych rzeczy, a jeszcze więcej takich, które uważam za dobre. No i jestem dość miły, i mówię prawdę, o ile nie jest zbyt nudna(...)"
No właśnie :) O ile nie jest zbyt nudna. Muszę wziąć sobie to do serca, gdy już zasiądę do spisywania swoich pamiętników :).

Polecam również uwadze ostatnie zdanie w zacytowanym fragmencie. Nie sądzicie moi kochani, że to prawda w najczystszej postaci? Mam wrażenie, że można ją również zastosować do mamuś :)

"Wszyscy, jakiegokolwiek są stanu, jeżeli dokonali czegoś dobrego na tym świecie albo czegoś, co wydaje się dobre, powinni - o ile kochają prawdę i są sympatyczni - opisać własnoręcznie swe życie. Jednakże nie powinni zaczynać tego pięknego przedsięwzięcia, zanim nie ukończą czterdziestu lat". Sądzę, że dokonałem wielu dobrych rzeczy, a jeszcze więcej takich, które uważam za dobre. No i jestem dość miły, i mówię prawdę, o ile nie jest zbyt nudna (mojego wieku sobie nie przypominam).
Ulegam więc namowom rodziny, a także pokusie, żeby opowiedzieć o sobie samym, bo - co tu ukrywać - świadomość, że będą mnie czytać w całej Dolinie Muminków, jest bardzo nęcąca.
Niech moje skromne zapiski staną się dla wszystkich Muminków, a zwłaszcza dla mojego syna, źródłem radości i wiedzy. Moja dobra niegdyś pamięć niewątpliwie popsuła się nieco z biegiem lat. Jednakże z wyjątkiem nielicznych wypadków, gdzie być może zdarzy mi się trochę przesadzić bądź przekręcić, co z pewnością doda tylko barwy opowiadaniu, autobiografia ta będzie całkowicie wiarygodna.
Z uwagi na uczucia żyjących jeszcze osób zmieniam czasem na przykład Filifionki na Paszczaki albo drozdy na jeże i tak dalej,'lecz wnikliwy czytelnik i tak na pewno zrozumie, o kogo naprawdę chodzi. Dowie się ponadto, że Jok był tajemniczym ojcem Włóczykija, i na pewno zgodzi się z tym, że Ryjek pochodzi od Wiercipiętka.

A ty, małe, naiwne dziecię, które w swoim ojcu widzisz poważną i pełną godności osobę, przeczytaj tę opowieść o przeżyciach trzech tatusiów i zapamiętaj sobie, że tatusiowie nie różnią się tak bardzo między sobą (w każdym razie nie za młodu)."

poniedziałek, 1 maja 2017

Garść spotkaniowych wspomnień


Pomimo tego, że w zeszłym tygodniu było pochmurno to dla mnie wszystkie dni były nadzwyczaj pogodne. A to wszystko dzięki Wam! Dziękuję wszystkim, którzy zjawili się na moich spotkaniach. Wnosicie w moje życie ogromną dawkę optymizmu, ciepła i radości. Dziękuję Paniom Bibliotekarkom za rodzinne przyjęcie, za troskę. W międzyczasie znaleźliśmy też chwilę na pyszne jedzenie, piwo i odwiedziny Muzeum Henryka Sienkiewicza w Woli Okrzejskiej. Kochani było pięknie! Poniżej garść zdjęć, kilka również z wcześniejszego spotkania w Rzeszowie. Jeszcze raz dziękuję i, mam nadzieję, do następnego razu :)