poniedziałek, 27 czerwca 2016

Pierwsze opowiadanie! Czyli naprawdę ruszamy :)

Informację o tomiku już były, kolejna edycja oficjalnie została otwarta więc teraz nie pozostaje mi nic innego jak od teorii przejść do czynu :) Oto pierwsze opowiadanie. Miłego czytania Wam życzę.
P.S. Myślcie o tytule do zbiorku, pierwsze propozycje już są. (TUTAJ w komentarzach) Za dwie chwile z boku pojawi się banerek, który będzie odsyłał do informacji o tomiku, zakładka też powstanie lada moment.

A teraz zapraszam do lektury :)

Maggy Tess                                                           

Zemsta po latach.

Kiedy Betty obejrzała zdjęcia, wstała i rzuciła ojcu zdumione spojrzenie.
  - Tato, po co nam ta ruina? – zapytała poirytowanym głosem. – Nie widzisz, jak to wygląda?  Tynk się sypie ze ścian, dach się zapada, wszędzie panoszy się pleśń… Tam chyba od stu lat nikt nie mieszka.
  - Zgadłaś, kochanie – odpowiedział spokojnie Henry Gosford, nie przejmując się zupełnie wzburzeniem córki. – Dokładnie od stu trzydziestu.
  - No właśnie! Ja naprawdę nie widzę sensu interesowania się takim zapuszczonym domem. Możemy kupić lepszy. Stać nas.
  - Ten jest położony w pięknej okolicy. Na pewno ci się tam spodoba.
  Betty nadal nie mogła pojąć decyzji ojca. Gdy wspomniał, że zamierza nabyć lenią posiadłość, myślała, że chodzi o nowoczesną rezydencję, jakich pełno było w katalogach agencji nieruchomości – zadbaną, elegancką i ze wszystkimi wygodami.  Myśl o czymś takim nawet nie powstała jej w głowie. Wprawdzie chyląca się ku upadkowi ruina, której zdjęcia właśnie obejrzała, nie kosztowała wiele, ale jej ojciec, bogaty londyński przedsiębiorca, nie należał do ludzi, którzy muszą liczyć się z groszem.
  - Więc jesteś zdecydowany? – zapytała dla pewności.
  - Jak najbardziej. Za tydzień wybieram się do Hertfordshire, aby podpisać dokumenty. Poza tym wpłaciłem już zaliczkę.
  No tak, skoro ojciec wpłacił zaliczkę, ich dalsza dyskusja była w zasadzie bezprzedmiotowa. Betty westchnęła ciężko i z powrotem usiadła przed komputerem. Postanowiła obejrzeć zdjęcia jeszcze raz. Może zauważy coś, co jej wcześniej umknęło? Coś, co sprawiło, że ojciec zapragnął kupić ten zdewastowany dom, zamiast eleganckiej rezydencji, o jakiej ona myślała? Przecież musiał istnieć jakiś powód… Betty Gosford doskonale znała swego ojca, toteż czuła, że tym razem nie był z nią szczery. Na pewno nie chodziło mu o piękne krajobrazy!
  Spojrzała na ekran i zaczęła czytać opis pod pierwszym zdjęciem: „Posiadłość szlacheckiej rodziny Brandonów wzniesiona w początkach…” Zatrzymała się i przeczytała jeszcze raz: „Posiadłość szlacheckiej rodziny Brandonów…”
  To już zakrawało na ponury żart. Jej ojciec chce kupić szlachecki dom? On, który szczycił się swoim robotniczym pochodzeniem i tym, że sam w życiu do wszystkiego doszedł? On, który zawsze głosował na Partię Pracy? On, który powtarzał, że monarchia to przeżytek, a Wielka Brytania od dawna powinna być republiką?
  A może w głębi duszy pielęgnował jakieś kompleksy? Może te słowa miały być przykrywką dla jego snobistycznych pragnień, aby należeć do lepszej sfery? Nie, niemożliwe! Pod tym względem był z nią szczery, zawsze to czuła. W dodatku cieszył się, że ona podziela jego republikańskie poglądy. Tylko raz, kiedy nazwała członków rodziny królewskiej pasożytami, poprosił, aby trochę oględniej się wyrażała.
  Uznawszy, że powodu należy szukać gdzie indziej, Betty wróciła do oglądania zdjęć. Klikała myszą, coraz bardziej poirytowana, gdyż w dalszym ciągu nic nie przychodziło jej do głowy. Wreszcie zamknęła stronę i postanowiła zrobić sobie drinka. Nalała do szklanki sporą porcję ginu i już sięgała po tonik, gdy nagle odstawiła butelkę i powtórnie usiadła przed komputerem. Niespodziewanie przyszło jej do głowy, że jest coś, co łączy te zdjęcia. Patrzyła na nie bez tchu i szybko rejestrowała swoje spostrzeżenia: łóżko, na którym wciąż leży pościel… otwarty fortepian… damskie ubrania w komodzie… książka na parapecie… dzbanek, który wygląda tak, jakby ktoś niedawno nalewał z niego wodę…  Czy to możliwe, aby właściciele nie spakowali się i nie zabrali ze sobą tych rzeczy przed przeprowadzką? Najwyraźniej. Ale dlaczego…?
  Nagle Betty poczuła nieprzyjemny dreszcz. Wszystko wskazywało na to, że życie Brandonów w tym domu zakończyło się w sposób nagły i nieprzewidziany. Oni się wcale nie wyprowadzili, tylko… Bała się dopowiedzieć sobie resztę. Nagle zrozumiała, czemu ten dom był taki tani i czemu nikt go wcześniej nie chciał kupić. Musiał kryć w sobie jakąś straszną, mroczną historię, bez wątpienia znaną mieszkańcom tamtych okolic. Oczywiście jej ojciec nie został o niczym poinformowany, dlatego żywił przekonanie, że trafiła mu się okazja.  Ale ona się dowie!
  Betty Gosford zdecydowanym krokiem podeszła do barku, dolała toniku do ginu i szybko opróżniła szklankę. Już wiedziała, co zrobi. W najbliższy weekend wybierze się do Hertfordshire i będzie udawała przypadkową turystkę. Na pewno ktoś zechce opowiedzieć jej historię starego domu Brandonów, nie mając pojęcia o tym, że jest córką potencjalnego nabywcy. Przecież nigdy tam z ojcem nie była.

piątek, 24 czerwca 2016

Proszę państwa oto tomik!

Oczywiście jeszcze go nie ma. Ale będzie i nie chwaląc się to Wy go uczynicie :) Tak naprawdę akcja tomikowa miała ruszyć dopiero we wrześniu ale nie mogłam przejść obojętnie wobec Waszego entuzjazmu. W związku z tym tomik rusza już dziś. Tak jak to było zaplanowane i za Waszą pełną aprobatą tematem przewodnim są poniższe zdjęcia.















Korzystając z okazji pragnę serdecznie podziękować Kulturze i obyczajom w XIX wieku za inspiracje i za udostępnienie informacji o naszym tomiku. Kto jeszcze nie zajrzał serdecznie zachęcam do zerknięcia, bo strona prowadzona jest w bardzo ciekawy sposób (wystarczy kliknąć tutaj). Gdyby nie ta strona nie wpadłabym na pomysł ze zdjęciami. Dziękuję pięknie!

A teraz konkrety, czyli to co już większość wie ale jest niezbędne żeby wszystko uporządkować:

Poniżej szczegóły:


Do końca października piszecie opowiadanie. Przysyłacie je następnie na mój adres mailowy (magdakor@vp.pl) (ostateczny termin to 31 października 2016 do godziny 24:00), a ja w specjalnej zakładce umieszczam wszystkie teksty. Oczywiście przysyłajcie od razu gdy napiszecie, nie trzeba czekać do ostatniego momentu :) Ba, zdradzę Wam, że pierwsze już dotarło i pojawi się jutro.
Potem gdy zakończymy nadsyłanie opowiadań rozpoczniemy głosowanie. Będzie trwało od 3 do 7 listopada.  Przerwa jest po to żeby teksty, które przyjdą w ostatnim dniu też miały szansę na to by spokojnie je przeczytać i móc oddać na nie głos. Będziemy głosować za pomocą komentarzy i punktów. Każdy z głosujących będzie miał 20 punktów do rozdzielenia pomiędzy 2 wybrane opowiadania. Nie można oddać całości punktów na jedno opowiadanie, trzeba wybrać 2.  Anonimowe głosy nie będą się liczyć. Pozostałe 3 zostaną wybrane przez Szanowne Jury, którego skład poznacie niebawem. Na pewno będzie zróżnicowane. Mam nadzieję, że część z Was będzie zadowolona, bo wiem, że niektórym zależało na takiej ocenie tekstów. Więc robimy tak żeby wilk był syty i owca cała. Jest Jury i są punkty.  Najwyżej ocenione teksty zwyciężą a autorzy otrzymają 2 egzemplarze książki w nagrodę. Pozostałych uczestników opowiadania też zostaną umieszczone w książce (opowiadania, które przyślecie drukowane są w tomiku). Jeżeli chodzi o sprawy złożenia, wydrukowania, zaprojektowania okładki i tym podobne to jak zwykle biorę to na siebie, a raczej na męża:) Tym razem odchodzimy od anonimowości (chyba że ktoś życzy sobie pisać pod pseudonimem to oczywiście może). W kilku poprzednich edycjach nie można było aż do głosowania ujawniać autorów. Miało to służyć sprawiedliwej ocenie tekstów, ale w związku z tym, że nie zawsze tego przestrzegano nie ma sensu ukrywać autorów, bo to była i tak tajemnica poliszynela.

Czyli reasumując: Opowiadanie, niepublikowane do tej pory, ma być nie dłuższe niż 12 stron (jedna strona=1800 znaków).  Oczywiście jeżeli wyjdzie dziesięć słów więcej nikt nie będzie robił z tego tragedii. Może być krótsze. Każdy uczestnik może przysłać tylko jeden tekst czyli jedno opowiadanie. Teksty proszę przesyłać na mojego maila.  Gdy dostanę pierwsze opowiadanie stworzę zakładkę i je tam wkleję i kolejne też tam trafią. Piszemy bez tematu przewodniego, inspirujemy się zdjęciami. 5 pierwszych miejsc dostanie tomik (sztuk 2) w nagrodę a reszta będzie mogła zakupić go po kosztach wydrukowania. Kupno tomiku jest dobrowolne. Przysłanie opowiadania jest równoznaczne ze zgłoszeniem, ze zgodą na jego publikację na moim blogu, a potem na umieszczenie go w tomiku. Prawa autorskie zostają przy twórcy opowiadania.

A i jeszcze tytuł tomiku. Proszę byście wpisywali swoje propozycje i sugestie w komentarzach pod postem. Potem zrobimy ankietę i wybierzemy ten, który najbardziej przypadnie Wam do gustu.
Dobrej i spokojnej nocy Wam życzę.

A stary dom,tam gdzieś daleko trwa i śni o tym co minione i o tym co jeszcze może się zdarzyć. Pełen duchów przeszłości i zjaw, które jeszcze go nawiedzą...

A tak mnie jakoś naszło :) Czy mówiłam coś o dobrej i spokojnej nocy ;)




Zapowiedź tego, że tomik rusza i rzecz o Zenonie K, który z godnością się starzeje

Kochani, nie mam pojęcia kto wymyślił wentylatory, takie wiecie wiatraki co to się je podłącza do prądu a one  wtedy ochładzają powietrze, ale to właśnie owemu komuś zawdzięczam to, że jeszcze jakoś dycham. Nasze poddasze w takie upały zamienia się w saunę. No i tak razem z moim wiernym towarzyszem niedoli, Pulet (psem) siedzimy pod owym wiatrakiem i jedna z wywieszonym ozorem a druga z laptopem usiłujemy jakoś przetrwać. Sami sobie wybierzcie która z nas jest która:) W każdym razie pisze się. O zimie się pisze żeby nie było wątpliwości :) A w przerwie wpadłam tutaj żeby po pierwsze chociaż na chwilę do Was zajrzeć a po drugie zaprosić Was, na na bardzo późny wieczór, a tych którzy chodzą wcześnie spać, na poranek, żebyście tutaj zajrzeli. Będą konkrety dotyczące nowego tomiku. A teraz chciałam się z wami podzielić tekstem, który pan Jerzy Skoczylas deklamował podczas Gali w Ząbkowicach Śląskich. Tekst mnie urzekł. Ubawił. Nastrój poprawił. I w ogóle.I się dzielę :)




Autor: Jerzy Skoczylas

Kwitnie magnolia, słońce lśni,
wietrzyk wiosenny wieje,
a obywatel Zenon K.
siedzi i się starzeje.
Usiadł przed lustrem, widzieć chce
jak mu siwieje grzywa,
jak mu powoli blednie wzrok
i zmarszczek mu przybywa.
Jak rośnie mu na brzuchu tłuszcz
i matowieje cera,
jak go pustoszy upływ lat
i otchłań zła pożera.
Do wczoraj walczył, zmagał się
z nadwagą, hormonami,
stosował różne diety cud,
katował ćwiczeniami,
chodził na basen, w squasha grał,
zimą przypinał narty,
uprawiał dżudo, tenis, boks,
kolarstwo i gokarty.
Na kortach często zjawiał się,
ważył co dwie godziny,
po schodach biegał w górę, w dół
i łykał witaminy.
Miał dietetyczkę, masaż brał,
biegał do SPA i sauny,
a skoro świt udawał się
na długi marsz poranny.
Lecz dziś powiedział: Basta! Stop!
Czas skończyć z ciągłym stresem,
trzeba się puknąć w durny łeb
i spojrzeć na swój pesel.
Za jakie grzechy mam się wciąż
na swej kondycji skupiać?
Pora odpuścić, złożyć broń
i przestać się wygłupiać.
Usiadł w fotelu, kapcie wzuł
i skonstatował: chłopie,
po latach walki pora już
pomyśleć o urlopie.
Po co siłownie, biegi, gry
okrutne i mozolne?
Od dzisiaj relaks i luz blues,
weź sobie wreszcie wolne.
Otwórz szampana, napij się,
niech ci zaszumi w głowie,
zmień styl, poszalej, zabaw się
i żyj jak biały człowiek.
Życiowej fali daj się nieść,
przez grzeszki i miraże,
porzuć rygory, odpręż się
i się po ludzku starzej.
Po pewnym czasie Zenon K.
podszedł do lustra skrycie,
by w wielkim stresie spojrzeć, i
ocenić swe odbicie.
Patrzy na siebie, a tu szok!
W zwierciadle twarz znajoma,
lecz jakaś inna, zdrowsza i
czerstwo zarumieniona.
Jak gdyby jej ubyło lat,
promienna gęba swojska,
ostatnio wyglądała tak
na fotografii z wojska.
Więc skonstatował Zenon K.
logicznie i z radością:
cholera jasna, da się żyć
z przeklętą, złą starością.
Ona się nawet lubić da,
niesie harmonię, spokój,
po co z nią walczyć, lepiej siąść
i parafować pokój.
I skacząc po dwa stopnie w dół
z lekkością zbiegł na parter
i u wejściowych swoich drzwi
taką wywiesił kartkę:
„Przechodniu wejdź! Tu rzadki cud,
każdego dnia się dzieje!
Tu obywatel Zenon K.
z godnością się starzeje!!!”

wtorek, 14 czerwca 2016

Wyniki! Czym będą się zajadać bohaterowie najnowszej powieści Krysi Mirek

Moi kochani, po długich naradach i dyskusjach razem z Krysią wytypowałyśmy zwyciężczynię. Jest nią... Uwaga! Kasza jaglana ze szparagami fetą i pomidorami suszonymi. Autorką tej propozycji jest pani Marzena Pająk. I to właśnie jej potrawą będą zajadać się bohaterowie kolejnej powieści Krysi Mirek. Ten przepis wydał nam się najodpowiedniejszy, bo ma akcenty polskie (w końcu od zarania dziejów jadaliśmy kasze różnorakie), bo jest prosty w przygotowaniu, bo zdrowy. Choć i inne potrawy wzbudziły nasze zainteresowanie i cóż tu dużo ukrywać niepohamowany apetyt. Czytanie o jedzeniu, oglądanie zdjęć tudzież programów kulinarnych zawsze ma na mnie ten zgubny wpływ. Robię się szaleńczo głodna. I już zazdroszczę bohaterom, tych kulinarnych rozkoszy. Pani Wandzie, która zapewne będzie gotowała, Wiktorowi, Oliwierowi, którzy będą się zajadać...  A zwyciężczyni gratulujemy! Ona i jej potrawa pojawią się w książce już w sierpniu :) Dziękujemy również wszystkim, którzy w konkursie wzięli udział. Fajnie by było kiedyś zrobić taki przegląd, powiedzmy śniadań w naszych domach. Ciekawe jak bardzo różnią się nasze poranne stoły. Pomysł wart rozważenia. A teraz chwilowo znikam. Słuchać pastorałek. W końcu piszę o świętach :) Może ktoś miałby ochotę upiec mi pierniczki? Żeby mi się bożonarodzeniowy nastrój zrobił. Sama nie mam czasu się tym zająć. Więc gdyby ktoś był chętny, to wiecie, hmmm :)
Jeszcze raz gratulujemy Pani Marzence i do zobaczenia wkrótce!

A oto zwyciężczyni w pełnej krasie!


  

poniedziałek, 13 czerwca 2016

No to lecimy. Fotki potraw i kilka informacji o tym co się będzie działo i dlaczego warto do mnie intensywnie zaglądać:)

I tak moi kochani do wczoraj można było przysyłać potrawy do szczególnego konkursu (szczegóły TUTAJ). Dziś razem z Krysią podejmiemy decyzję czyja potrawa zagości na kartach jej najnowszej powieści. Tymczasem poza przepisami i opisami potraw dwie panie dołączyły zdjęcia, które przedstawiam z największą przyjemnością (i panie i fotki:)). 
Oto kasza jaglana ze szparagami fetą i pomidorami suszonymi.
Autorką tej propozycji jest pani Marzena Pająk.


A to z kolei krewetki w białym winie z czosnkiem i pietruszką
(z dodatkiem grillowanej cukinii z suszonymi pomidorami).
Autorką tego niewątpliwie wyśmienitego dania jest pani
Gosia Krzyżak :)
No i zrobiłam się głodna. A że właśnie heroicznie postanowiłam przejść na dietę czekają mnie niezłe katusze. Ale wracając do konkretów. Tak jak już wspomniałam wyniki konkursu ogłosimy jutro. A dziś i jutro i pojutrze... Właściwie przez cały tydzień jeszcze zapraszam, bo będą konkrety w sprawie najnowszej akcji "Kto napisze ze mną książkę", będzie trochę opowieści o "Marzeniach i nadziejach i konkurs, związany z konkretnie tą powieścią, bo żadnego jeszcze nie było, będzie kilka słów... A zresztą co ja będę pisać. Zaglądajcie :) A widzieliście, że blog ma już 908 863 wejścia? Dziękuję Wam za to pięknie! I chyba jak osiągniemy okrągły milion będzie trzeba zrobić coś dużego, coś pięknego... Nie wiem jeszcze co by to miało być ale pomyślę:) A na razie pięknego dnia Wam życzę! I wy mi życzcie tego samego i weny, bo wiecie, piszę i potrzeba mi dobrych myśli w każdych ilościach.