środa, 13 lipca 2016

Eeee no po prostu umarłam!

Obrazek jest po prostu na dzień dobry:)
Ludzie kochani, ja wszystko rozumiem... Stop. Jednak nie wszystko. Proszę oto fragment dzisiejszego maila: "Pani jest oszustką. W jednej z pani książek jest takie zdanie: Trafię. Pani i tak ma mnóstwo pracy. Na pewno już je kiedyś czytałam w innej książce. Przepisywać to każdy umie!" No po prostu mnie zatkało. Jedyne co mogę to z niedowierzaniem zapytać, naprawdę? Naprawdę to nie żart? To tak w ramach przedpołudniowego rozbawienia wszystkich. Nie wiem czy mogę Wam życzyć miłego dnia, bo na pewno już mnóstwo ludzi robiło to przede mną :) Jednak zaryzykuje i wam pożyczę wszystkiego co najlepsze:) Opóźniona fasola będzie. Pamiętam, tylko doba nie chce mi się wydłużyć :)


poniedziałek, 11 lipca 2016

Kochani!

Fasola jutro, bo wpadli do nas przyjaciele i oddaję się życiu towarzyskiemu :) Ale tutaj wpadłam żeby życzyć wam dobrej nocy. Śpijcie dobrze, niech Wam się śni!


Debiut Oxfordki, "Nadzieje i marzenia" i czy lubicie powroty do przeszłości?

Po pierwsze bardzo się cieszę z tego filmiku (tego poniżej). Cieszę się podwójnie, bo już od dawna namawiałam Małgosię do tego żeby zaczęła nagrywać. I to pierwszy powód do radości, że zaczęła. Drugi i tutaj byłam bardzo zaskoczona i chciałam niniejszym serdecznie podziękować, jest taki, że to właśnie "Nadzieje i marzenia" stanowią temat pierwszego odcinka. Dziękuję pięknie. Miałam okazję oglądać filmiki z Gosią w roli głównej, bo kiedyś, bodajże na urodziny dostałam od niej całą płytkę z opisem okolicy, w której mieszka i którą niewątpliwie kocha, z fragmentem jej pokoju, książek, z muzyką której słucha. Muszę Wam powiedzieć, że ujęła mnie tym bardzo. Przybliżyła mi swój świat, pozwoliła poznać się bliżej. Poczułam się tak jakbyśmy znały się od dawna. Poza tym uwierzcie mi, wszystko co robi Małgosia, robi z pasją, z sercem i dużym rozmachem. Zresztą wystarczy, że zaczniecie obserwować jej kanał i sami się przekonacie. I nie są to po prostu miłe słowa ani forma odwdzięczenia się za recenzję. To po prostu szczera prawda. No po prostu zmieniając nieco piosenkę: Małgośka mówię ci! No mówię żeś stworzona do video bloga :) A poza tym mówię Wam, jak Oxfordzce się coś nie spodoba albo spodoba to walnie prosto w oczy i za to niebywale ją cenię i zapewne Wy też to polubicie:) Zapraszam do obejrzenia filmiku.
A teraz trochę z innej beczki. Zauważyliście zapewne, że w moich ostatnich powieściach sporo jest przeszłości. Nie ukrywam, że coraz bardziej mnie fascynuje pisanie o tym co było dawniej, odkrywanie tajemnic, możliwość dzielenia się najróżniejszymi szczegółami, o których siadając do pisania jeszcze nie miałam pojęcia. Na przykład wątek dziada wędrownego, pogrzeb generałowej Sowińskiej (nie to, że w ogóle o nim nie wiedziałam, ale nie miałam pojęcia, że ta ceremonia przebiegała właśnie w ten sposób, że wzbudziła tak wielkie emocje, że elementy ze stroju generałowej były potem traktowane niczym relikwie), albo w "Tajemnicy Bzów" cały Lwów. Poznawałam go dogłębnie podczas pracy nad książką. Na początku wydawało mi się, że tylko część tej wiedzy będzie mi niezbędna. Dopóki się nie zakochałam. I chyba tak zawsze będzie. Będę starała się dzielić moją fascynacją, moimi miłościami, moimi odkryciami. I mam nadzieję, że choć w części Was tym zarażę. I stąd moje pytanie. Jak się odnajdujecie w tej mojej pasji? Dobrze Wam się czyta o tym co już dawno za nami, a co jednak wciąż w nas żyje? I czy sięgniecie po powieść, która zostanie wydana w przyszłym roku i będzie powieścią retro?
Bardzo Was proszę o szczere opinie. A właśnie nawiązując do moich pasji i fascynacji i odkryć... Jeszcze dziś kilka słów o fasoli :) I to będzie bardzo powiązane z historią:) I będzie można przygarnąć kilka ziaren. Zapraszam serdecznie na dość niezwykły konkurs :) Wieczorkiem, bo teraz wiecie... Czas do pracy :)




czwartek, 30 czerwca 2016

Rośnie mi konkurencja czyli z Tyśkowych planów na przyszłość :)

Tymek postanowił rozszerzyć swoje plany i poza farmą, hodowlą owiec, byciem dziadem wędrownym i sprzedawcą bratków (nie wiedzieć czemu inne kwiatki ie wchodzą w grę), postanowił zostać pisarzem. Tak więc moi drodzy hoduję sobie na własnym łonie konkurencję :) I jestem z tego niebywale dumna. Poniżej próbka. Tekst powstał dzisiaj o szóstej rano. Jeżeli kogoś dręczy pytanie czemu moje dziecko podczas wakacji rankiem świtkiem nie śpi, już spieszę z odpowiedzią. Otóż wstałam dziś wcześniej żeby popisać, bo dzień mam założony i każda godzina jest na wagę złota. Mój syn, który zwykle bez problemów sypia do dziewiątej już o szóstej był na nogach, gotów do działania i zdobywania świata. Nie wiem na czym to polega, czy te dzieci mają wbudowany jakiś radar wykrywający aktywność rodziców w nietypowych godzinach ale prawda jest taka, że normalnie to bym musiała go wołami z łóżka wywlekać, ale gdy zamierzam pracować... Oooo to wtedy sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Tysiek żwawy i wesolutki niczym skowronek wstaje i zaczyna dzień na pełnych obrotach. Dzisiaj postanowił poświęcić ten czas na rozwijanie swojej kariery. Zerknijcie co z tego wyszło :)

Szymon był bardzo biedny. Nigdy nie miał 10 groszy. Jedynym co miał i na czym bardzo mu zależało to była jego siostra. Mówiła bardzo grubym głosem i miała wadę wymowy. Ciągle ryczała i nie była zbyt mądra. Zawsze na kolacjach ciamkała i jadła z otwartą buzią. Mimo to Szymon kochał ją jak nikogo innego. Ich rodzice podobno zginęli w wypadku samochodowym. Szymon zawsze wychodził na spacery o godzinie 12.30 bo o tej godzinie rodzice wyszli z domu i nie wrócili. Chłopiec myślał że życie da im drugą szansę i kiedyś wrócą. Mieli duże podwórko i spory dom w którym dużo się działo odkąd rodzice zniknęli. Było tam mnóstwo pomieszczeń które były bardzo duże i straszne.

Jeżeli intryguje Was jak siostra Szymona ma na imię i czemu jest właśnie taka to pocieszę Was, że nie jesteście jedyni. Ale na odpowiedź musicie poczekać, bo ja nierozważnie zapytałam i z miejsca dostałam reprymendę. Usłyszałam mianowicie, że nieładnie jest się dopytywać o coś co dopiero się tworzy i że trzeba poczekać aż książka będzie miała dalszy ciąg. Cóż zostałam skarcona, położyłam uszy po sobie a w duchu pokiwałam głową i pomyślałam: artysta, ani chybi artysta :)

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Pierwsze opowiadanie! Czyli naprawdę ruszamy :)

Informację o tomiku już były, kolejna edycja oficjalnie została otwarta więc teraz nie pozostaje mi nic innego jak od teorii przejść do czynu :) Oto pierwsze opowiadanie. Miłego czytania Wam życzę.
P.S. Myślcie o tytule do zbiorku, pierwsze propozycje już są. (TUTAJ w komentarzach) Za dwie chwile z boku pojawi się banerek, który będzie odsyłał do informacji o tomiku, zakładka też powstanie lada moment.

A teraz zapraszam do lektury :)

Maggy Tess                                                           

Zemsta po latach.

Kiedy Betty obejrzała zdjęcia, wstała i rzuciła ojcu zdumione spojrzenie.
  - Tato, po co nam ta ruina? – zapytała poirytowanym głosem. – Nie widzisz, jak to wygląda?  Tynk się sypie ze ścian, dach się zapada, wszędzie panoszy się pleśń… Tam chyba od stu lat nikt nie mieszka.
  - Zgadłaś, kochanie – odpowiedział spokojnie Henry Gosford, nie przejmując się zupełnie wzburzeniem córki. – Dokładnie od stu trzydziestu.
  - No właśnie! Ja naprawdę nie widzę sensu interesowania się takim zapuszczonym domem. Możemy kupić lepszy. Stać nas.
  - Ten jest położony w pięknej okolicy. Na pewno ci się tam spodoba.
  Betty nadal nie mogła pojąć decyzji ojca. Gdy wspomniał, że zamierza nabyć letnią posiadłość, myślała, że chodzi o nowoczesną rezydencję, jakich pełno było w katalogach agencji nieruchomości – zadbaną, elegancką i ze wszystkimi wygodami.  Myśl o czymś takim nawet nie powstała jej w głowie. Wprawdzie chyląca się ku upadkowi ruina, której zdjęcia właśnie obejrzała, nie kosztowała wiele, ale jej ojciec, bogaty londyński przedsiębiorca, nie należał do ludzi, którzy muszą liczyć się z groszem.
  - Więc jesteś zdecydowany? – zapytała dla pewności.
  - Jak najbardziej. Za tydzień wybieram się do Hertfordshire, aby podpisać dokumenty. Poza tym wpłaciłem już zaliczkę.
  No tak, skoro ojciec wpłacił zaliczkę, ich dalsza dyskusja była w zasadzie bezprzedmiotowa. Betty westchnęła ciężko i z powrotem usiadła przed komputerem. Postanowiła obejrzeć zdjęcia jeszcze raz. Może zauważy coś, co jej wcześniej umknęło? Coś, co sprawiło, że ojciec zapragnął kupić ten zdewastowany dom, zamiast eleganckiej rezydencji, o jakiej ona myślała? Przecież musiał istnieć jakiś powód… Betty Gosford doskonale znała swego ojca, toteż czuła, że tym razem nie był z nią szczery. Na pewno nie chodziło mu o piękne krajobrazy!
  Spojrzała na ekran i zaczęła czytać opis pod pierwszym zdjęciem: „Posiadłość szlacheckiej rodziny Brandonów wzniesiona w początkach…” Zatrzymała się i przeczytała jeszcze raz: „Posiadłość szlacheckiej rodziny Brandonów…”
  To już zakrawało na ponury żart. Jej ojciec chce kupić szlachecki dom? On, który szczycił się swoim robotniczym pochodzeniem i tym, że sam w życiu do wszystkiego doszedł? On, który zawsze głosował na Partię Pracy? On, który powtarzał, że monarchia to przeżytek, a Wielka Brytania od dawna powinna być republiką?
  A może w głębi duszy pielęgnował jakieś kompleksy? Może te słowa miały być przykrywką dla jego snobistycznych pragnień, aby należeć do lepszej sfery? Nie, niemożliwe! Pod tym względem był z nią szczery, zawsze to czuła. W dodatku cieszył się, że ona podziela jego republikańskie poglądy. Tylko raz, kiedy nazwała członków rodziny królewskiej pasożytami, poprosił, aby trochę oględniej się wyrażała.
  Uznawszy, że powodu należy szukać gdzie indziej, Betty wróciła do oglądania zdjęć. Klikała myszą, coraz bardziej poirytowana, gdyż w dalszym ciągu nic nie przychodziło jej do głowy. Wreszcie zamknęła stronę i postanowiła zrobić sobie drinka. Nalała do szklanki sporą porcję ginu i już sięgała po tonik, gdy nagle odstawiła butelkę i powtórnie usiadła przed komputerem. Niespodziewanie przyszło jej do głowy, że jest coś, co łączy te zdjęcia. Patrzyła na nie bez tchu i szybko rejestrowała swoje spostrzeżenia: łóżko, na którym wciąż leży pościel… otwarty fortepian… damskie ubrania w komodzie… książka na parapecie… dzbanek, który wygląda tak, jakby ktoś niedawno nalewał z niego wodę…  Czy to możliwe, aby właściciele nie spakowali się i nie zabrali ze sobą tych rzeczy przed przeprowadzką? Najwyraźniej. Ale dlaczego…?
  Nagle Betty poczuła nieprzyjemny dreszcz. Wszystko wskazywało na to, że życie Brandonów w tym domu zakończyło się w sposób nagły i nieprzewidziany. Oni się wcale nie wyprowadzili, tylko… Bała się dopowiedzieć sobie resztę. Nagle zrozumiała, czemu ten dom był taki tani i czemu nikt go wcześniej nie chciał kupić. Musiał kryć w sobie jakąś straszną, mroczną historię, bez wątpienia znaną mieszkańcom tamtych okolic. Oczywiście jej ojciec nie został o niczym poinformowany, dlatego żywił przekonanie, że trafiła mu się okazja.  Ale ona się dowie!
  Betty Gosford zdecydowanym krokiem podeszła do barku, dolała toniku do ginu i szybko opróżniła szklankę. Już wiedziała, co zrobi. W najbliższy weekend wybierze się do Hertfordshire i będzie udawała przypadkową turystkę. Na pewno ktoś zechce opowiedzieć jej historię starego domu Brandonów, nie mając pojęcia o tym, że jest córką potencjalnego nabywcy. Przecież nigdy tam z ojcem nie była.

piątek, 24 czerwca 2016

Proszę państwa oto tomik!

Oczywiście jeszcze go nie ma. Ale będzie i nie chwaląc się to Wy go uczynicie :) Tak naprawdę akcja tomikowa miała ruszyć dopiero we wrześniu ale nie mogłam przejść obojętnie wobec Waszego entuzjazmu. W związku z tym tomik rusza już dziś. Tak jak to było zaplanowane i za Waszą pełną aprobatą tematem przewodnim są poniższe zdjęcia.















Korzystając z okazji pragnę serdecznie podziękować Kulturze i obyczajom w XIX wieku za inspiracje i za udostępnienie informacji o naszym tomiku. Kto jeszcze nie zajrzał serdecznie zachęcam do zerknięcia, bo strona prowadzona jest w bardzo ciekawy sposób (wystarczy kliknąć tutaj). Gdyby nie ta strona nie wpadłabym na pomysł ze zdjęciami. Dziękuję pięknie!

A teraz konkrety, czyli to co już większość wie ale jest niezbędne żeby wszystko uporządkować:

Poniżej szczegóły:


Do końca października piszecie opowiadanie. Przysyłacie je następnie na mój adres mailowy (magdakor@vp.pl) (ostateczny termin to 31 października 2016 do godziny 24:00), a ja w specjalnej zakładce umieszczam wszystkie teksty. Oczywiście przysyłajcie od razu gdy napiszecie, nie trzeba czekać do ostatniego momentu :) Ba, zdradzę Wam, że pierwsze już dotarło i pojawi się jutro.
Potem gdy zakończymy nadsyłanie opowiadań rozpoczniemy głosowanie. Będzie trwało od 3 do 7 listopada.  Przerwa jest po to żeby teksty, które przyjdą w ostatnim dniu też miały szansę na to by spokojnie je przeczytać i móc oddać na nie głos. Będziemy głosować za pomocą komentarzy i punktów. Każdy z głosujących będzie miał 20 punktów do rozdzielenia pomiędzy 2 wybrane opowiadania. Nie można oddać całości punktów na jedno opowiadanie, trzeba wybrać 2.  Anonimowe głosy nie będą się liczyć. Pozostałe 3 zostaną wybrane przez Szanowne Jury, którego skład poznacie niebawem. Na pewno będzie zróżnicowane. Mam nadzieję, że część z Was będzie zadowolona, bo wiem, że niektórym zależało na takiej ocenie tekstów. Więc robimy tak żeby wilk był syty i owca cała. Jest Jury i są punkty.  Najwyżej ocenione teksty zwyciężą a autorzy otrzymają 2 egzemplarze książki w nagrodę. Pozostałych uczestników opowiadania też zostaną umieszczone w książce (opowiadania, które przyślecie drukowane są w tomiku). Jeżeli chodzi o sprawy złożenia, wydrukowania, zaprojektowania okładki i tym podobne to jak zwykle biorę to na siebie, a raczej na męża:) Tym razem odchodzimy od anonimowości (chyba że ktoś życzy sobie pisać pod pseudonimem to oczywiście może). W kilku poprzednich edycjach nie można było aż do głosowania ujawniać autorów. Miało to służyć sprawiedliwej ocenie tekstów, ale w związku z tym, że nie zawsze tego przestrzegano nie ma sensu ukrywać autorów, bo to była i tak tajemnica poliszynela.

Czyli reasumując: Opowiadanie, niepublikowane do tej pory, ma być nie dłuższe niż 12 stron (jedna strona=1800 znaków).  Oczywiście jeżeli wyjdzie dziesięć słów więcej nikt nie będzie robił z tego tragedii. Może być krótsze. Każdy uczestnik może przysłać tylko jeden tekst czyli jedno opowiadanie. Teksty proszę przesyłać na mojego maila.  Gdy dostanę pierwsze opowiadanie stworzę zakładkę i je tam wkleję i kolejne też tam trafią. Piszemy bez tematu przewodniego, inspirujemy się zdjęciami. 5 pierwszych miejsc dostanie tomik (sztuk 2) w nagrodę a reszta będzie mogła zakupić go po kosztach wydrukowania. Kupno tomiku jest dobrowolne. Przysłanie opowiadania jest równoznaczne ze zgłoszeniem, ze zgodą na jego publikację na moim blogu, a potem na umieszczenie go w tomiku. Prawa autorskie zostają przy twórcy opowiadania.

A i jeszcze tytuł tomiku. Proszę byście wpisywali swoje propozycje i sugestie w komentarzach pod postem. Potem zrobimy ankietę i wybierzemy ten, który najbardziej przypadnie Wam do gustu.
Dobrej i spokojnej nocy Wam życzę.

A stary dom,tam gdzieś daleko trwa i śni o tym co minione i o tym co jeszcze może się zdarzyć. Pełen duchów przeszłości i zjaw, które jeszcze go nawiedzą...

A tak mnie jakoś naszło :) Czy mówiłam coś o dobrej i spokojnej nocy ;)