niedziela, 24 czerwca 2018

Co się pisze?

O to ostatnio nieustannie pytacie. W mailach, na spotkaniach, na fb :) A ja mogę tylko położyć palec na ustach i stwierdzić, że nie mogę powiedzieć. Ma być niespodzianka więc zachowanie tajemnicy jest niezbędne. Ale to, że nie mogę zdradzić sedna, nie oznacza, że nie wolno mi uchylić rąbka tajemnicy.
Więc po pierwsze pisze się książka zimowa :) Ale tego można się było domyśleć. Po drugie większość z Was, prawdopodobnie, widząc ją się ucieszy. A przynajmniej taką mam nadzieję. Po trzecie to nie jedyna niespodzianka jaką mam w zanadrzu. Będzie coś jeszcze :) Po czwarte kilka linijek nowego tekstu specjalnie dla Was :) To bohaterowie, którzy w tej chwili rozpanoszyli się w moim domu, głowie. Śpią ze mną w łóżku, leżą na biurku, zerkają podejrzliwie z szafy, gdy ją uchylam. Chodzą ze mną na spacery, przeszkadzają w czytaniu książki, bo domagają się wyłącznej uwagi. Wiecie co to znaczy? Że powieść zaczęła żyć własnym życiem, że się dzieje, że moja biedna rodzina słyszy ode mnie głównie takie komunikaty: yhm, taaa, mmmm...,  zajrzyj do lodówki, coś tam powinieneś upolować. Miejmy nadzieję, że przetrwają :) Trzymajcie za nas kciuki :)

A teraz malutkie fragmenciki :) Jak myślicie znacie stąd kogoś?

Codziennie też prowadził swoją prywatną rozgrywkę z panem Bogiem. Teraz właśnie nadeszła pora na pierwszą rundę. Wsunął gołe stopy w rozdeptane bambosze i poczłapał do okna, otworzył je na całą szerokość zrzucając przy tym poduszkę białego puchu z parapetu. 
- Jak można być takim skurczybykiem? – zawołał patrząc w niebo. – Cholerny egoista! – dodał i z rozmachem zamknął okno ignorując zdumione spojrzenia przechodzących chodnikiem dwóch podfruwajek. – Co one wiedzą o życiu – mruknął do siebie. – Ledwo to od ziemi odrosło, może ma ze czterdzieści lat to i dziwi się wszystkiemu! – z zadowoleniem spostrzegł, że wstrząsnął nim dreszcz.
Może w końcu to zimno na coś się przyda – pomyślał. – Takie zapalenie płuc na przykład. Byłoby jak znalazł. Ponoć w moim wieku już się z tego nie wychodzi.

Mamusia też nie gotowała ani nie piekła. I na pewno było coś co potrafiła najlepiej na świecie ale z całą pewnością nie było to kochanie córeczki.
Cóż, nie można umieć wszystkiego – przypominała sobie słowa tatusia, gdy samotnie leżała w łóżku kuląc się pod kołdrą i połykając łzy tęsknoty i strachu. Bo nocy bała się najbardziej. Były ciemne, złowrogo ciche i ciągnące się w nieskończoność.

Może gdyby pobiegł udałoby mu się ją dogonić.
Może zmieniłby tym samym bieg wydarzeń
Może to zmieniłoby całkiem jego życie. 
Albo życie dziewuszki w czerwonej czapeczce. 
Ale nie zrobił tego. 
Zwątpił. 

3 komentarze:

  1. Już czekam na nową książkę p. Magdo 😍

    OdpowiedzUsuń
  2. Mogłaś im rozpisać instrukcję obsługi korzystania z kuchni, przed rozpoczęciem pisania :D

    OdpowiedzUsuń