czwartek, 20 września 2012

O tym jak Perfekcyjna pani domu ubawiła mnie do łez

Na polski program Perfekcyjna pani domu trafiłam zupełnie przypadkiem przerzucając wieczorem kanały. W związku z tym, że miałam za sobą ciężki dzień, mózg odmawiał współpracy i nawet nie chciał słyszeć o czymś ambitnym wymagającym myślenia doszłam do wniosku, że pogapienie się jak inni sprzątają, podczas gdy ja siedzę wygodnie rozparta w fotelu, to całkiem niezły pomysł. Jak się miało okazać pomysł okazał się nie tylko niezły ale wręcz świetny! Program zaczął się standardowo od pokazania nieszczęśliwców, którzy zaniedbali karygodnie swoje domostwa i chcą się owym zaniedbaniem, zapewne w ramach umartwiania, podzielić z innymi. Potem oczywiście przyrzekają rychłą poprawę i natchnieni przez PERFEKCYJNĄ PANIĄ DOMU pędzą odgruzowywać swoje mieszkania. Już na samym początku, gdy bohaterki programu dotarły do gospodyni programu czyli Pani Perfekcyjnej lekko ubawiła mnie jej reakcja na widok pełnego naczyń zlewu. Odgłosy dezaprobaty (pochrząkiwania, dziwne acz znaczące jęki  i spojrzenia) przeszły naraz w okrzyk pełen grozy. Szczerze mówiąc nawet mnie lekko uniosło w fotelu, bo tak gwałtownej reakcji się nie spodziewałam. Ale zaraz Pani Perfekcyjna wyjaśniła co spowodowało taki skok adrenaliny. Otóż obok zlewu leżał smoczek i to on był przyczyną wzburzenia. Od razu mówię, smoczek wyglądał zupełnie niegroźnie, nie miał  kłów ani pazurów, ot był sobie zwykłym gumowym smoczkiem do karmienia dzieci. Natomiast Pani Perfekcyjna zobaczyła w nim siedlisko bakterii, zarazków i Bóg jeden wie czego jeszcze. Szczerze mówiąc nie rozumiałam za bardzo o co ten krzyk. Wystarczy przecież ów smoczek zalać wrzątkiem i po sprawie. Sama niejednokrotnie tak robiłam i żadne z moich dzieci nie doznało uszczerbków na zdrowiu. Poza tym zaczęłam się obawiać, że gdyby Pani Perfekcyjna zajrzała tego wieczoru do mojej kuchni padła by na zawał serca, bo po robieniu swojskiego ketchupu i dżemu brakowało tam tylko baby, bo jakiś dziad na pewno by się znalazł:). Ale to był dopiero początek. Potem dowiedziałam się, kilku bardzo ważnych faktów na temat przedpokoju. Otóż przedpokój jako wizytówka każdego domu powinien być wyposażony: w wygodne siedzisko do siedzenia przy zakładaniu obuwia, różnorodne koszyczki do trzymania kluczy, korespondencji i innych takich, wieszak, parasolnik, szafeczkę na buty, kufer do trzymania zabawek, którymi dzieci bawią się na zewnątrz i tak dalej i ta dalej. Tu znów zerknęłam do swojego przedpokoju i stwierdziłam, że bardzo ale to bardzo chciałabym zaprosić do mnie Panią Perfekcyjną i zobaczyć jak by sobie poradziła z wciśnięciem tego wszystkiego do mojej wizytówki domu. Poza tym ciekawa jestem, czy to że u nas w przedpokoju stoi lodówka (nie pytajcie dlaczego:)) to znak, że można zawsze u nas dobrze zjeść, bo jeżeli tak to jestem z tego nawet zadowolona:) Ale to był dopiero wstęp. Prawdziwa zabawa zaczęła się gdy Perfekcyjna pani domu ruszyła z pierwszą kontrolną wizytą. W pierwszym mieszkaniu widząc niepochowane jeszcze rzeczy stwierdziła kategorycznie, że trzeba to wynieść do garażu i tamto też do garażu i wszystko inne... No gdzie? Do garażu rzecz jasna. Zaczęłam skrycie się obawiać, że jak tak dalej pójdzie garaż zostanie szczelnie wypełniony i przestanie służyć do garażowania. Dodatkowo zaczęło nękać mnie pytanie, co mają zrobić biedacy, którzy nie mają garażu, ani strychu. Niestety nie dowiedziałam się jak wygląda garaż po porządkach, bo tego niestety nie pokazano, a szkoda. Ale scena kulminacyjna, która spowodowała u mnie atak śmiechu i to takiego do łez, odbyła się w drugim mieszkaniu. Otóż po odstawieniu kanapy Pani Perfekcyjna spojrzała na to co się pod nią znajdowało i zakrzyknęła: czy to jest umarła mysza?! No po prostu to było piękne! Lepsze niż niejedna komedia! Uważam, że zwrot: umarła mysza powinien wejść na stałe do słownika, a przynajmniej do słownika każdej perfekcyjnej pani domu. A jeżeli chodzi o mnie chyba stanę się fanką tego programu. Zapewnia ubaw po pachy a że śmiech to zdrowie to co mam sobie żałować.

Teraz z innej beczki: przypominam, że dziś ostatni dzień trwania konkursu z pensjonatem Majki w roli głównej, szczegóły tutaj. Jeżeli ktoś jeszcze chciałby wziąć udział zapraszam. No i wielkimi krokami zbliża się mój wyjazd do Siedlec na Festiwal Literatury Kobiecej. Będę tam od soboty i zapraszam wszystkich, którzy chcieliby się ze mną spotkać. Program Festiwalu tutaj. Mam nadzieję, że w sobotę i w niedzielę moc będzie ze mną i wasze pozytywne myśli też
Wasza absolutnie nieperfekcyjna Magdalena:)

35 komentarzy:

  1. Lubię oglądać ,,Perfekcyjną Panią Domu". Przemiany głównych bohaterek są niesamowite czasami. A w konkursie wezmę udział, fajnie, że Pani przypomniała, bo bym przeoczyła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie czy przemiany są trwałe, zresztą na mój gust tak idealnie wysprzątanego mieszkania nie da się po prostu utrzymać, chyba że byłoby to jedyne zajęcie jakiemu się oddajemy, ewentualnie może gdy mieszkamy sami:) Ale program ogląda się przyjemnie, choć do tego który prowadziła Anthea Turner mu trochę brakuje:)
      Do udziału w konkursie zapraszam i serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
    2. To też temu Perfekcyjna Pani Domu ocenia też zmiany psychiczne, jakie zaszły w gospodyniach ;)

      Usuń
  2. Jeny, jak ja nie znoszę tego programu, chyba nic bardziej infantylnego i irytującego nie widziałam w tv. Gdy od czasu do czasu zawieszę na PPD oko, to nawet nie mam siły sie śmiać.
    Moja kuchnia też wygląda wieczorami, jak po tsunami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te okrzyki pełne przerażenia są po prostu nie do odtworzenia w niczym innym:) Kłaczek kurzu! Matko toż to prawdziwa katastrofa! Grozi skażeniem jeżeli nie całej planety to przynajmniej połowy! Dzięki Bogu, że nie tylko u mnie kuchnia nieraz wygląda strasznie. Myślisz że w związku z tym powinnyśmy zgłosić się do programu? Ależ by się działo!

      Usuń
    2. Nie puściliby programu ze mną, jako poddającą się przemianom PPD. Zgasiłabym ja śmiechem i od razu położyła program:)

      Usuń
  3. Ja czasem oglądam! Komedia doskonała...ale chyba tylko dla widzów, bo tym kobietkom do śmiechu to raczej nie jest...
    Umarła mysza...amen

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No one wyglądają na prawdziwie zgnębione, ale myślę, że to specyfika programu, one takie mają być i koniec. A umarła mysza niech spoczywa z dala od kotów:)

      Usuń
    2. No moje chyba takiej umartej by nie tknęły

      Usuń
  4. Tak,tak dziwnym trafem ta perfekcyjna pani domu nie robi porzadku w kawalerkach na poddaszu i innych ciasnych miejscach.Jak kiedyś "misiu oczko wypadło" to czemu mysza nie może sobie leżeć?Przecież jest bezpieczna,może "kotowi"też się coś przydarzyło!

    OdpowiedzUsuń
  5. umarła mysza:) Widać kotowi coś umknęło, albo biedak był perfekcyjnym kotem i nie zniósł atmosfery w domu i wziął i umarł tak na złość biednej nieperfekcyjnej właścicielce...

    OdpowiedzUsuń
  6. hihihihi....nieperfekcyjna Magdaleno poprawiłaś mi nastrój tym wpisem bo dzisiaj mam nastrój depresji egzystencjonalnej;-(
    Program również oglądam, żeby ze śmiechem popukać się w głowę;-)
    o "umarłych myszach" wiem co nieco, w końcu mam w domu trojkę znosicieli takich stworzeń;-D
    a moje pozytywne myśli na weekend masz zapewnione i jeszcze na dodatek porzucę wszelkie perfekcyjne porządki co by wytrwale trzymać kciuki;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matko to dobrze że wpis zrobiłam, bo jeszcze byś przez sobotę i niedzielę latała po domu w białych rękawiczkach i robiła doświadczenia, a tak odpoczniesz kobieto przynajmniej. Nie stresuj się kochana wszystko będzie dobrze, bo inaczej być nie może. Przesyłam Ci cieplutkie uściski:)

      Usuń
  7. Jestem ciekawa co by zrobiła gdyby zobaczyła w naszych małych mieszkankach stado zwierząt????!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Oglądałam Antheę Turner, ale tej 'naszej' jakoś nie mam ochoty, bo nie lubię podróbek. Anthea strasznie mnie schizuje, że mam masakryczny bałagan i od razu lecę sobie robić test białej rękawiczki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie test z miejsca skazany jest na niepowodzenie nie mówiąc już o braku białych rękawiczek:) Taki idealny porządek nie jest normalny, toż dom to nie muzeum, przynajmniej mój ani trochę go nie przypomina, te wszystkie dzieci, psy, koty,, znajomi. Test białej rękawiczki oblany z miejsca:) A gdyby ktoś do mnie powiedział: oddaj fartucha też miałąbym problem ze zlokalizowaniem takowego:)
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  9. Nasz piękny język ojczysty chyba jakiś kryzys przechodzi - tu mysza, a koleżanka opowiadała, jak jeden z jurorów coś tam chief mówi oddaj fartucha. Urocze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jemu można wybaczyć, bo jest francuzem. Faktycznie tak mówi...
      Ale Polka? Na dodatek osoba z TV? Toć chyba wykształcona co?

      Usuń
  10. Mój dom jest pełen pomordowanych myszów bo mam pięć kotów, choć w tym wypadku konsekwentnie powinno być "mam pięć kot" :)
    Co do Pani Perfekcyjnej:widziałam kiedyś jak ze łzami w oczach opowiadała o niszczeniu środowiska za pomocą płynu do mycia naczyć i polecała zainwestowanie w zmywarkę, jako ekologicznego zamiennika (prąd, tabletki, nabłyszczacze, linia produkcyjna... tak, na pewno superekologiczne, wręcz powrót do natury powiedziałabym :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety w domu nie mam myszów, bo mój kot myszami się brzydzi, trzącha na ich widok łapami i odchodzi z miną pełną wyższości. Chyba udało mi się wyhodować kociego pacyfistę:) A co do zmywarki to tutaj oddycham z ulgą, z wrodzonego lenistwa i niechęci do zmywania zainwestowałam i mam więc powróciłam do natury. Przynajmniej tyle:)

      Usuń
    2. Znaczy umarłych myszów nie mam. Żywe się zdarzają:)

      Usuń
  11. Cóż na poprawną polszczyznę wpływamy my sami, pani w sklepie pyta czy może zamiast reszty weźmie Pani jogurta!!!! Brakuje Profesora Miodka w niedziele przed dziennikiem mogliby nadawać jego program. Na czymś stacje telewizyjne muszą zarabiać... Może perfekcyjna pani domu niech czyta więcej książek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w perfekcyjnym świecie brak na to czasu niestety. Jak pomyślę, że miałoby u mnie tak lśnić to chyba nie miałabym kiedy przeczytać nawet gazety o książkach nie wspominając.

      Usuń
    2. U mnie nie lśni ale jest lepiej niż u tych Pań w programie, więc czasem zamiast mopa w dłoni trzymam książkę:)

      Usuń
  12. Oglądałam brytyjską wersję programu z Antheą i mimo, że też był tak do bólu idealna to jednak nie była tak irytująca i wkurzająca jak polska. A swoja drogą ciekawa jestem, czy istnieje w Polsce kobieta (nieważne pracująca, czy nie pracująca), która ma tak idealnie czysto w domu? Przecież to trzeba by sprzątać całość codziennie, a jak ktoś ma 100 metrów kwadratowych posiadłości, że nie wspomnę o czymś większym, to przepraszam co? 24/dobę sprząta?:) I tym optymistycznym akcentem zakończmy temat.

    Ps. Aha i jeszcze "umarła mysza" padłam:D

    OdpowiedzUsuń
  13. Obejrzałam 2 odcinki tego programu. pierwszy przez przypadek, drugi- żeby upewnić się, że odmóżdża. panią Perfekcyjną skreśliłam po tym, jak kilkakrotnie z jej ust spłynęło słowo "WZIĄŚĆ". a podobno kobieta robi doktorat...na pewno nie z filologii polskiej

    OdpowiedzUsuń
  14. zachęciłaś mnie po prostu do obejrzenia choćby jednego odcinka :)
    A tak szczerze to te babki nie ogarniają przed tym jak telewizja przyjeżdża tylko taki syf pokazują? Jakoś fabuła wydaje mi się naciągana ale obejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hahaha, jak zwykle śmiałam się do łez, czytając Pani tekst. A program oglądam i też się zastanawiam, gdzie mam umieścić moje "graty" skoro nie mam garażu :( W przedpokoju ledwo, co wieszaki się mieszczą. Koszyki i parasolki? Nie, nie ma miejsca. Ale lubię czasem przydatne rady Pani Perfekcyjnej. Wiem, jak zrobić ładne ozdoby na stół no i czym gumę odkleić.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Oglądałam kiedyś wersję angielską, polskiej jeszcze nie, ale teraz wiem że muszę oglądnąć ją koniecznie:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. E tam. Czepiacie się. I to czego: umarłej myszy. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. U mnie można wszędzie znaleźć pełno smoczków pełnych bakterii. Gdyby ktoś na ich widok dostał zawału, to zakopałabym go w ogródku i przynajmniej pomidory dobrze by rosły. A Patiś ssie i jakoś żyje...

      Usuń
  18. No myszów to u mnie nie ma, chyba że zaliczymy do tego "nowego" gatunku gryzoni szczura na nakręcanie, którego właścicielem jest Tymek:)
    Ale to jeszcze nic? Widziała Pani jaką pralnię ma perfekcyjna pani domu? Jeśli nie, to polecam gorąco. Pralki, suszarki wirówki i inne maszynerie, a do tego dziesięć koszy na brudy. Przecież taka segregacja trwa latami. Nie mówiąc już o tym, że gdybym chciała tak dzielić rzeczy do prania, to musiałabym nastawiać pranie z dwiema rzeczami w środku:) No szał totalny:)

    OdpowiedzUsuń
  19. UMARŁA MYSZA!? właśnie obejrzałam powtórkę programu. Dlaczego Pani Rezenek jest tak wynoszona na piedestał. Nie rozumiem zamierzenia twórców programu. To jest tragedia i śmiech przez łzy.

    OdpowiedzUsuń
  20. Widziałam fragment, nie wiem czy tego z umarłą myszą, ale podniósł mnie na duchu ten fragment. uznałam, że są syfiarze więksi niż ja i bez wyrzutów sumienia udałam się do mojej norki oddać się lekturze, moje sprzątanie ograniczyłam do omiecenia pokoju wzrokiem.

    OdpowiedzUsuń