środa, 20 marca 2013

Dyskryminowana dyskryminacją

Ostatnimi czasy zaobserwowałam rzecz przedziwną. Jakiekolwiek urządzenie włączę (komputer, radio, telewizja) zasypują mnie wiadomości o dyskryminacji i tolerancji bądź braku tej ostatniej, co nieuchronnie prowadzi do punktu wyjścia czyli dyskryminacji. Zjawisko jest niepokojące, bo przybiera megalityczne rozmiary i w pewnych momentach wręcz czuję się dyskryminowana tym, że inni czują się dyskryminowani. Zobaczmy najprostszy przykład: jeden z wierszyków mojego dzieciństwa ma ponoć obraźliwe treści i być może niedługo zostanie wprowadzony zakaz czytania Murzynka Bambo, bo o nim tu mowa. Wierszyk kojarzy mi się ze szczenięcymi, beztroskimi latami, wieczornym czytaniem wierszy dla dzieci, z czasami kiedy to jeszcze słowa Murzynek i czarny nie były postrzegane jako ZŁO wcielone. Co więcej nie wiem może to niektórych zdziwi, ale zawsze do owego Murzynka czułam ogromną sympatię i nie zastanawiałam się nad kolorem skóry ani jego, ani swojej. Zagłębiając się więc w swoje uczucia czuję się ździebko niekomfortowo na myśl, że ktoś chce zabrać mi jeden z ulubionych wierszyków dzieciństwa. Tak samo zresztą, jak na myśl o tym, że być może już niedługo nie będzie można czytać "W pustyni i w puszczy" Henryka Sienkiewicza, bo ponoć powieść ta propaguje niewolnictwo. Nie tylko zresztą nasze rodzime utwory są zagrożone. Lubicie Pippi Långstrump? To cieszcie się nią dopóki możecie, bo już niedługo być może i jej czytać nie będzie wolno... Dlaczego? Bo jej ojciec był królem Czarnych. Bracia Grimm też mogą niedługo zniknąć z półek, bo w ich bajkach postacie kobiece przedstawiane są w złym świetle. Jako namiętny czytelnik i człowiek umiejący samodzielnie wyciągać wnioski już czuję się dyskryminowana na samą myśl o tych wszystkich zakazach, a to zaledwie wierzchołek góry lodowej.
W zeszłym tygodniu słuchałam audycji, w której kobiety czuły się dyskryminowane. Tym, że nie robią  zawrotnej kariery. I tym, że nie mogą wychowywać dzieci, bo muszą robić zawrotną karierę. Tym, że muszą rodzić, a mężczyźni w tym czasie awansują. Tym, że nie chcą pracować, a muszą i tym, że nie mogą pracować, a chcą. Kurczę, o co w tym wszystkim chodzi? Przypominam tym, którzy może mnie niezbyt dobrze znają, że i ja jestem kobietą. A nie rozumiem. Pomyślałam, że mogę pójść na całość i poczuć się dyskryminowana tym, że nie czuję się dyskryminowana. Żeby nie odbiegać od normy.
Kilka dni temu dzwoniła do mnie przyjaciółka i stwierdziła  że w kółko dostaje na maila wiadomości traktujące o tym jak schudnąć na wiosnę. A ani jedna nie mówi jak przytyć na wiosnę, a akurat jej bardziej zależy na tym drugim. Poradziłam jej usłużnie, żeby poczuła się dyskryminowana (wszak po wszelkich wiadomościach jakich ostatnio wysłuchałam, czuję się prawie ekspertką w tej dziedzinie - należy wziąć pod uwagę to, że prawie czyni wielką różnicę:)).
Szczerze mówiąc trochę mnie przeraża to dążenie do tolerancji i krzyczenie o dyskryminacji. Przede wszystkim dlatego, że ewidentnie widać tu tendencje do popadania w skrajności. Nie wiem jak wy, ale naprawdę nie widzę nic złego w zwrocie: czarnoskóry, ani białoskóry. Tak samo jak poznając człowieka mam w nosie czy jest hetero czy nie. Nie interesuje mnie to co ów człowiek robi w sypialni ani z kim to robi. Zawsze najważniejsze było dla mnie to czy ktoś jest dobrym, miłym, sympatycznym człowiekiem. Jego religia, orientacja seksualna i tym podobne sprawy mnie po prostu nie interesują. No może z paroma wyjątkami, bo nie chciałabym na przykład zaprzyjaźnić się z nawet najsympatyczniejszym terrorystą. Ani przemiłym seryjnym mordercą. Tutaj rzeczywiście miałabym problem i tacy osobnicy prawdopodobnie mogliby poczuć się dyskryminowani. Przeze mnie rzecz jasna. A dochodząc do meritum: mam wrażenie, że to co się dzieje prowadzi nieuchronnie do zachwiania normalności. Jestem kobietą i staram się podejmować decyzje dobre dla mnie i dla mojego rozwoju. Nieraz bywa mi ciężko, ale to nie znaczy, że czuję się gorsza od mężczyzn. Jestem mamą, bo lubię, poza tym biologi nie przeskoczę. I nawet bym nie chciała. Lubię ludzi jako ludzi, nie myślę o nich w innych kategoriach. Ludź to ludź bez względu na to jakim językiem mówi i jaki ma kolor skóry, a trudno czerwony czy czarny określać inaczej niż tymi właśnie słowami. Nie przypuszczam bym w całym moim życiu kogoś tym uraziła. Czytając Sienkiewicza nie zacieram rąk i nie myślę: ale fajnie ich męczyli (w sensie niewolników) tylko zachwycam się historią. Poza tym jeżelibyśmy szli tym tropem powinniśmy zakazać nauki historii. Tyle w niej przemocy i złego taktowania jednych przez drugich. Można to podsumować jednym zdaniem: żyj i daj żyć innym. Ja dodałabym jeszcze od siebie: i nie zaglądaj na moje półki z książkami, bo mogę nagle znienacka poczuć się dyskryminowana czytelniczo!

14 komentarzy:

  1. Mam podobnie niestety! Też czuje się dyskryminowana! A co!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pipi Langstrumpf

    Dyskryminacja prawdziwego nazwiska!
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja się nie czuję, w ogóle, katar mam i gardło mnie boli, chyba zakończę wieczór w łóżeczku z herbatką z cytryną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedobrze, kuruj się u mnie Tysiek znów chory:(

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie ostatnio doznałam odkrycia,że wszystkiemu winne są media!! Pęd za tanią sensacją wprowadza ludzi w paranoję.
    Myślę,że niedługo nie będzie można powiedzieć na głos,że ktoś jest rudy bo wpiszą w tabelkę zwrotów uwłaczających danej grupie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się Aguś całkowicie! Po prostu jedna wielka PARANOJA!!!

      Usuń
  6. Też się czuję dyskryminowana, bo w życiu nikt mnie dyskryminował... Jezu, obłęd nam tu wychodzi...:-))) A na poważnie wstrząsnęła mną jakiś czas temu notka na książce, że "10 Murzynków" Agathy Christie zamieniono na " 10 żołnierzyków". Wierszyk w środku przerobiono takoż. Ponoć na wniosek spadkobierców pisarki. I to dopiero jest paranoja!
    Ściski niedyskryminacyjne przesyłam
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że jednak świat wariuje i to nie trochę ale tak na maksa. O 10 Murzynkach nie słyszałam, ale to mnie tylko utwierdza w tym, że już niedługo ocenzurują nam wszystko. Ciekaw czy Czerwone i Czarne Stendhala się obroni... W końcu są tam te DWA straszne słowa mogące się kojarzyć!

      Usuń
  7. Zaczęli się czepiać dobranocek - Bolka i Lolka i wiele innych to teraz czas na książki. Można naprawdę popaść w paranoję.....
    Jakby tak człowiek chciał to można by się dopatrzeć dyskryminacji w każdym temacie życia, ale pytam po co tak sobie komplikować spokojną egzystencję...
    A Murzynka Bambo będę recytować do końca moich dni i nikt mi tego nie zabroni i basta!!!!!

    ;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się dołączam do kółka recytatorskiego. Nie oddamy Murzynka bez walki!!!!

      Usuń