sobota, 31 stycznia 2015

Uwaga!!!! Prośba!

Dworzec kolejowy we Lwowie. Zdjęcie pochodzi STĄD  
Kochani moi wiecie już, że ja siedzę teraz w przedwojennym Lwowie. Szperam, grzebię, szukam... I tak mi przyszło do głowy: może ktoś z Was ma w swoich domowych zapiskach, albo wspomnieniach, albo słyszał przepisy na dania lwowskie?  Coś charakterystycznego, coś co może Waszym bliskim kojarzy się z tamtym miejscem i czasem? Może zechcecie się ze mną czymś podzielić, tutaj albo na mailu... Będę wdzięczna tak bardzo, że nie wiem jak to wyrazić:) W każdym razie bardzo, bardzo, bardzo!

29 komentarzy:

  1. niestety nie pomogę :( wiem tylko o Lwowie tyle, że mój pradziadek był tam w obozie...
    ale mogę spytać babcię na dniach może coś wie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpytaj, podpytaj, może coś ciekawego się dowiemy:)

      Usuń
  2. Moja Lepsza Połowa (jego ojciec, stryj i stryjenka to rodowici lwowiacy, przyjechali jako dorośli ludzie na Ziemie Odzyskane), wyrwany z poobiedniej drzemki zeznał: studzieninę (zimne nóżki w galarecie) i mamałygę (kaszkę kukurydzianą na słodko).
    Zadałam zadanie przypomnieć sobie więcej :)
    A część widniejącego dworca stała na ziemi, którą miastu sprzedali przodkowie mojej w/w Połowy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydobyłam jeszcze cynaderki, czyli gulasz z nerek. Myślę, że śmiało można porównać kuchnię lwowską do krakowskiej, wszak to były Austro-Węgry, a dużymi miastami do których lwowiacy jeździli, to był Kraków, Wiedeń i Budapeszt. Podejrzewam, że i wypieki były podobne, torty, strucle, babka piaskowa (według wspomnień Tomasza Lema o ojcu, Stanisław Lem, lwowskim zwyczajem zajadał się tym przysmakiem na śniadanie, w gdy zachorował na cukrzycę, to mu nie było wolno).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dziękuję, dziękuję!!! Ozłocę Panią i w ogóle!
      Serdeczności przesyłam!

      Usuń
    2. I oczywiście proszę pozdrowić Męża i przeprosić za zakłócenie poobiedniej sjesty:)

      Usuń
    3. Dziękuję i pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Niestety pomóc nie potrafię, ale widziałam ten dworzec na żywo, podczas pobytu we Lwowie zimą 2006 roku. Jedynie bieżacymi zdjęciami dysponuję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak Ci fajnie! Widziałaś kościół św. Antoniego i cmentarz Łyczakowski i Akademicką? Ja w tym roku latem się wybieram i nie mogę się doczekać.
      Serdeczności bardzo gorące ejotku!

      Usuń
    2. Na Łyczakowskim byłam i u Orląt. Widziałam Dworzec i siedzącego Mickiewicza i Operę. I wiele klimatycznych miejsc, których nazwy uciekły mi już, ale ich widok pozostał we wspomnieniach.
      Tyle że jak byłam, to była mega zima, śnieg i mróz i tylko jeden cały dzień. Nie mogłam zobaczyć i zapamiętać wszystkiego, ale .... było warto :)
      pozdrawiam Cię ciepło

      Usuń
  5. Dobry wieczór.
    Ja dorzucam chleb kulikowski z dodatkiem czarnuszki. Małe okrągłe bochenki,
    Wigilijna kutia,czyli mak,miód, bakalie i kasza pęcak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak chleb kulikowski musi być bankowo :) Dziękuję serdecznie! I pozdrowienia przesyłam z zasypanego śniegiem Otwocka.

      Usuń
  6. Mam "Gospodynie Litewska" z 1889 roku jesli to cos pomoze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem ze to troche dalej ale moooooze....

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Już podaję i dziękuję bardzo! magdakor@vp.pl
      Nie spodziewałam się takiego odzewu! Uściski ciepłe przesyłam.

      Usuń
  8. musiałabym spytac babci, Ona jest z Lwowa ale była małą jak z tamtąd wyjeżdżali nie wiem czy będzie pamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli się uda byłabym wdzięczna:)
      Dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
  9. Znalazlam jeszcze kilka i wyslalam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. i znów czytelniczki nie zawiodły;-)
    ja nie pomogę, bo nie mam takiej wiedzy, ale widzę że już podpowiedzi jest tyle, że mała książka kucharska mogła by powstać;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiku sypnęły się odpowiedzi aż sama jestem zdumiona:)
      Pozdrawiam serdecznie i bardzo bardzo mocno ściskam

      Usuń
  11. CEBULAKI KRESOWE
    5 szklanek mąki
    4 ogromne cebule /skroić w kostkę, nie przysmażać!/
    spora garść suchego maku
    2 łyżeczki soli
    30 dkg skwarków /jeśli są ze smalcem, nie potrzeba margaryny/
    1 margaryna
    szklanka śmietany
    2 łyżeczki proszku do pieczenia
    3-4 jajka

    Wszystko siekamy na stolnicy do połączenia, cebula puszcza sok, ciasto jest dosyć wilgotne, nie wygląda pięknie, gruzłowate od cebuli, w kropki od maku, ale to niczemu nie przeszkadza, Bierzemy po sporym kawałku, roztaczamy na placek grubości palca i wykrawamy spore palcuszki, szklanka jest za mała, może jakimś garnuszkiem ... do gorącego pieca, do zrumienienia i gotowe.
    Ciepłe można jeść z masłem, zimne też smakują wybornie z masłem, dobre do barszczyku, żuru, wszelkich czystych zup, a czasami, jak nas najdzie ochota na przegryzkę, są jak znalazł.
    To cebulaki z przepisu babci męża, Buni, która uczyła przed wojną na Kresach, i to od niej nauczyłam się je piec. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Lublinie tak robi sie cebularze:)

      Usuń
    2. Może ten mój wpis na blogu troche wprowadzi ćię we włoski klimat. Serdeczności
      http://luciabloxitalia.blox.pl/2014/02/Nie-ma-ja-LWOW-Galeria-Lwowska.html

      Usuń
    3. Oczywiście lwowski ... :) te Włochy mi siedza pod skórą na amen :)

      Usuń
    4. Dziękuję Wam kochane bardzo! Bardzo, bardzo! Wszystko się przyda:)
      Buziaki dla wszystkich.

      Usuń
  12. Zob.: Witold Szolginia, „Tamten Lwów”, tom 4 „My, lwowianie”, rozdział „Lwowskie kulinaria”, a w nim podrozdziały:
    Na lwowskim stole
    Nostalgia na talerzu
    Obiady po lwowsku
    Szczepko i Tońko o „lepszym żarciu”
    Lwowski chleb
    Kutia
    Tort arcylwowski
    Sernik
    Lwoski frygani

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Witold Szolginia to taka moja lwowska biblia, z której korzystam:) Niesamowicie wprowadza w klimat. To moje pytanie tutaj to takie dopytanie u źródeł, bo wiem z doświadczenia, że wielu z Was ma członków rodziny pochodzących z tamtych stron, albo jakieś wspomnienia, a zawsze takie żywe świadectwa mają inny wymiar.
      Serdeczności przesyłam.

      Usuń