Marta ma dobrą pracę. Męża. Dzieci. Niestety ma również teściową. Taką co to wszystko wie najlepiej, jest idealną panią domu i absolutnie nie może wybaczyć synowej, że ta ukradła jej ukochanego syna. Marta ma też marzenia. Marzy o pięknej wigilii, o magii świąt, która wszystko odmieni, która sprawi, że życie jej i najbliższych się zmieni. Marzy o tym by zasiąść za stołem, przy którym nie będzie żadnych wrednych teściowych...
Kolejną wyrazistą postacią jest Eleonora. Starsza pani. Ma piękny dom z ogrodem, dom który przetrwał wszelkie burze, kltóry od pokoleń należy do jej rodziny i w swoich murach skrywa niejedną tajemnicę. Eleonora ma też córkę i syna. I ukochaną przyjaciółkę Marysię. Niestety ma również okropną synową, Martę. Dziewczynę, która odsunęła ją od syna i sprawiła, że w uroczej i poukładanej rodzinie zapanował chaos. Eleonora ma też marzenie. Marzy jej się wigilia, taka jak za starych dobrych czasów, z potrawami własnoręcznie przygotowanymi, z synem, który zapomina tego wieczoru o swojej wrednej żonie... A że Eleonora jest kobietą czynu na marzeniach nie poprzestaje i wigilijną kolację przygotowuje mimo tego, że jeszcze nie wie czy wigilia nie odbędzie się gdzie indziej...
Kolejna osobą która marzy jest koleżanka Marty - Kaja. Kaja nie chce wiele. Tylko tego by stać ją było na wszystko i by w spełnianiu jej pragnień pomagał jej jakiś bogaty i przystojny mężczyzna. Najlepiej taki, który nie za bardzo lubi liczyć i nie wnika w to, że większa część tego co zarabia przeznaczana jest na spłacanie zaciąganych przez Kaję długów. Kaja marzy też o idealnych świętach. Z choinką ubraną w najdroższe bombki, z jedzeniem zamówionym w najlepszej restauracji, z górą prezentów wysypujących się spod świątecznego drzewka.
Cóż ile ludzi tyle pragnień. Jednak warto w takich momentach przypomnieć sobie przestrogę by uważać o tym o czym się marzy, bo znienacka może nam się to spełnić. I to z mojej strony tyle. Nie zamierzam zdradzać żadnej z tajemnic jakie kryje w sobie ta ciepła i mądra powieść, bo byłoby to równoznaczne z zabraniem Wam kochani przyjemności z czytania. Powiem tylko tyle, że Krysia jest prawdziwą czarodziejką, która potrafi nawet w słoneczne dni wyczarować zimową, świąteczną magię i sprawić, że słowa: dobroć, miłość, wybaczenie nabierają głębszej wręcz czarodziejskiej mocy. "Podarunek" to powieść, która zostawia nas z przeświadczeniem, że ta prawdziwa, piękna wigilia odbywa się przede wszystkim w naszych sercach i nie zawsze musi kończyć się w grudniowy wieczór. Niekiedy przeciąga się na wiosnę albo lato a nawet zostaje na resztę roku. Jednego natomiast jestem pewna: "Podarunek" jest przepięknym prezentem. Nie tylko wigilijnym, bo książka, która wyzwala w czytelniku to co najlepsze jest ponadczasowa. I za ten podarunek pięknie Ci Krysiu dziękuję.


