Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vighy Cesarina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vighy Cesarina. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 maja 2013

Ostatnie lato pani Z

Książka na pierwszy rzut oka wygląda bardzo niepozornie. Cieniutka - niewiele ponad 160 stron, sprawia wrażenie szybkiej lektury. Okładka pogodna, lato, ogród. Przeczytawszy jednak tekst na tyle wiedziałam, że ta sielskość to tylko ułuda. Bowiem "Ostatnie lato" Vighy Cesarina to książka o umieraniu. A raczej o życiu, tyle tylko, że ze świadomością rychłego końca. Bohaterka wie, że umrze. Oczywiście wszyscy mamy tę świadomość, ale zupełnie czym innym jest wiedzieć o śmierci, która nastąpi kiedyś tam, w dalekiej nieodgadnionej przyszłości, a czym innym jest świadomość, że nadejdzie ona lada moment. Pani Z. jest chora. Z jednej strony błogosławieństwem jest  to, że choroba zabrała jej wprawdzie możliwość normalnego chodzenia i mówienia, ale pozostawiła zdrowy, sprawnie funkcjonujący mózg i zdolność myślenia. Z drugiej strony to błogosławieństwo zamienia się momentami w przekleństwo i niewyobrażalną mękę, którą bohaterka sama sobie  zadaje. Sprawnie funkcjonująca głowa i świadomość tego co się dzieje z własnym ciałem i do czego to nieuchronnie prowadzi to zestawienie tworzące niebywale sprawnie działające narzędzie tortur, które nigdy nie ustaje. Nawet sen z rzadka uwalnia od niego, bo pani Z cierpi na bezsenność z powodu cierpienia właśnie. Ale jasność myśli pozwala też na wejrzenie w siebie, uporządkowanie pewnych rzeczy, wybaczenie i to takie kompleksowe: i innym i sobie. "Ostatnie lato" pokazuje, jak świadomość tego, że za chwilę już nas nie będzie wyostrza zmysły, pozwala na stoickie, obiektywne wejrzenie w przeszłość. Bo książka opowiada o całym życiu pani Z. I to bez znieczulenia. Czasem bywa wręcz okrutna, ale w tym okrucieństwie jest niewątpliwie prawda o tym jak wygląda życie. Różne odcienie cierpienia, decyzje za które trzeba płacić, smutek i radość, ironia i poczucie humoru, które do ostatniej strony towarzyszą bohaterce. To bardzo mądra, wzruszająca i o dziwo momentami zabawna powieść. Pierwszy raz zetknęłam się z taki podejściem do końca życia. Podejściem tym cenniejszym, że autorka sama cierpiała na tę samą chorobę, co jej bohaterka. "Ostatnie lato" to nie tylko odkrycie przed nami ostatnich dni pani Z, to autentyczna opowieść o kobiecie, która odchodzi i ma odwagę o tym opowiedzieć.
Tak jak wspomniałam na początku książka jest niezbyt gruba. Ale nie dajcie się temu zwieść, to nie jest szybka lektura. Czyta się ją wolno, ze smutkiem przemieszanym z lekkim uśmiechem. Z wrażeniem, że czytamy w czyjejś duszy i że to co tam widzimy zostaje po części i w nas.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu M i Pani Dorotce.