Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Renata Kosin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Renata Kosin. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 lutego 2016

Niestandardowa recenzja i kilka słów od samej autorki czyli o sekrecie. Uwaga konkurs!

Jestem maniakalną wielbicielką przeszłości. Stare fotografie, kruchość wyszczerbionej porcelany, kluczyk do nakręcania zegara... to wszystko budzi we mnie eksplozję takiej specjalnej czułości i rozbudza wyobraźnię. Rodzą się pytania: kto przede mną pił z porcelanowej filiżanki kawę? Komu tak nieszczęśliwie się omsknęła, że pojawiło się wyszczerbienie i pęknięcie? Specyficzna porcelanowa blizna... Czy stało się to przez nieuwagę czy raczej wydarzyło się coś takiego, że ręka zadrżała z emocji, może
rozpaczy? A fotografie? Tutaj można totalnie przepaść. Dlaczego ta pani ma takie przepastnie smutne oczy? A ten pan taki wpatrzony przed siebie, poważny, jakby zaniepokojony obecnością fotografa... Jak wyglądał gdy się uśmiechał? Jaką miał żonę? Pulchną i radosną czy raczej poważną, smukłą zazdrośnicę? A z tych dziewczynek z loczkami i kokardkami to zapewne wyrosły niezłe trzpiotki... A może wcale nie wyrosły? Przecież po drodze była wojna... Chociaż takie myśli odsuwam jak najdalej. Wolę wierzyć w dobre zakończenia. Kluczyk od zegarka zostawiłam sobie na koniec, bo jest dopiero od niedawna ze mną. Zegar przybył w tamtym tygodniu. Wygląda dostojnie. Wybija godziny i jego dźwięczny ton rozbrzmiewa echem po mieszkaniu.
Natomiast kluczyk jest wygładzony przez... No właśnie. Przez czyjąś dłoń, a zapewne dłonie. Kto nakręcał go raz w tygodniu? Kto wprawiał w ruch wahadło? W czyim domu odmierzał szczęśliwe i bolesne chwile? Czyj śmiech i czyje łzy rozbrzmiewają w tej chwili w dostojnym ding, dang, dong?
Napisałam o sobie ale uwierzcie, że jest to równocześnie recenzja (niestandardowa, przyznaję bez bicia) powieści "Sekret zegarmistrza". Bo jeżeli lubicie takie klimaty, wsłuchujecie się w przeszłość, intrygują Was historie rodzinne to ta powieść jest właśnie dla Was.
Co więcej poruszona jest tam również bardzo ważna kwestia, która szczerze mówiąc mnie zaskoczyła. A mianowicie równowaga pomiędzy tym co było a tym co jest. Renata Kosin w niesamowity sposób pokazała jak niebezpieczne może być zatracenie się w przeszłości i lekceważenie teraźniejszości. Nawet przy ogromnym umiłowaniu ten złoty środek, ta równowaga pomiędzy tym co tutaj a tym co tam powinna być jednak zachowana. Ale o tym najlepiej przekonacie się czytając "Sekret zegarmistrza".

A teraz mam dla Was niespodziankę. Kilka słów od samej autorki:

Czas w rzeczach zaklęty

„Są w życiu człowieka sprawy, często te najważniejsze, na które nigdy nie ma właściwego czasu, choć jednocześnie jest na nie zwykle czas najwyższy”.
Tak mówi jedna z bohaterek Sekretu zegarmistrza, gdzie nieustannie przewija się właśnie motyw czasu. Odmierzające go zegary pojawiają się tam nieprzypadkowo, ponieważ towarzyszyły mi przez całe życie – budziły i usypiały lub po prostu były, niemal wszędzie wokół. Przyzwyczajały do miarowości tykania, głośnego wybijania godzin, rozumienia, że czas nie jest równoznaczny jedynie z przemijaniem, ale też przypomina o sprawach ważnych. Zobowiązuje do pamiętania. 
Pamiętać można na wiele różnych sposobów i każdy pewnie ma własny, najlepszy, by nie zapominać. Moim sposobem jest pisanie – wkładanie fragmentów czasu między okładki książek. Daję go moim czytelnikom. Dla siebie gromadzę też inne pamiątki, bardzo różne, cenne dla mnie ze względu na historię, które się z nimi wiążą, osoby, których dotyczą, sprawy o których przypominają. Niektóre z nich ustawiam na półkach, wieszam na ścianach, inne zamykam w pudełkach po butach, szkatułkach, blaszanych puszkach, zapisuję w zeszytach, wklejam do albumów, jeszcze inne chowam tylko w mojej głowie, albo w sercu.
Wierzę, że każdy ma takie pamiątki, które pieczołowicie przechowuje po to, by móc kiedyś komuś o nich opowiedzieć, albo po prostu móc samemu do nich wrócić. Dla nich zatrzymać się na chwilę w czasie, albo na moment zatrzymać ten czas dla siebie po to, by przypomnieć sobie o tym, co w życiu jest najważniejsze.


Zegary w "Sekrecie zegarmistrza", zegary w życiu autorki... A u Was jest, był jakiś przedmiot, coś szczególnego związanego z przeszłością, rodzinną historią, co zapadło Wam w pamięci? A może jest z Wami do dziś? 
To własnie jest pytanie konkursowe. Można wygrać dwa pachnące nowością i przepełnione przeszłością "Sekrety Zegarmistrza". Zwycięskie odpowiedzi wybierzemy wspólnie z Renatą. Na odpowiedzi czekam tydzień. Do 26 lutego do godziny 24:00. 
Przy okazji przypominam o konkursie na blogu Reni i zachęcam do zaglądania do niej, bo ostatnio coraz więcej tam się dzieje. Ogólny adres bloga TU, konkurs TU :)   
     

niedziela, 29 listopada 2015

Szuflandia tym razem naszym ekspertem będzie...

Ktoś kogo osobiście bardzo lubię i za kogo bardzo mocno trzymam kciuki. Prywatnie, zawsze można na nią liczyć, gotuje jak anioł, (wiem bo miałam okazję próbować:)). Zawodowo pisarka, której powieści czytam z ogromną przyjemnością. Przedstawiam Wam naszego eksperta: Oto Renata Kosin. Oddaję jej głos:

Bardzo często jestem pytana o to, czy zawsze chciałam zostać pisarką. Szczerze mówiąc – nie wiem. Z pewnością po głowie kołatał mi się mglisty plan, pośród innych mniej lub bardziej realnych, że być może kiedyś, na emeryturze, kiedy będę miała więcej czasu… Tymczasem los i zbieg wielu różnych okoliczności ku mojemu zaskoczeniu zdecydował za mnie, że będę pisać powieści już teraz, w dodatku zupełnie inne, niż mi się na początku wydawało. A losowi raczej ciężko jest się przeciwstawić, dlatego lepiej jest mu się poddać, iść dokąd zaprowadzi. 
Myślę, że właśnie po to powstało „Stop Szuflandii” - żeby popchnąć do działania tych, którzy wciąż opierają się temu losowi i przez to być może niepotrzebnie odwlekają coś, co i tak nieuniknione.  Nie ma na świecie nic gorszego, niż tkwienie w miejscu, dlatego lepiej jest podjąć ryzyko i zrobić krok na przód. Nawet jeśli się nie wie, czy to był właściwy krok - bo zawsze przecież można zrobić „krok w bok”, albo zawrócić i zacząć wszystko od początku, lepiej iść lub przyjąć też czyjąś pomoc. Dlatego ciszę się, że być może będę mogła komuś pomóc nie tylko przez wskazanie właściwej drogi (twórczej), ale przede wszystkim w podjęciu decyzji, by zebrać się na odwagę, otworzyć wreszcie szufladę i uwolnić z niej to, co powinno ujrzeć światło dzienne, żeby zdarzył się kolejny krok.