Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paweł Huelle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paweł Huelle. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Śpiewaj ogrody czyli jestem zaczarowana!

Dziwnie się czuję pisząc ten tekst. Po raz pierwszy doświadczyłam bowiem czegoś takiego. Bardzo chcę napisać o tej książce i tak samo bardzo  nie wiem jak to zrobić, żeby oddać w pełni to co czuję. W jednym zdaniu określiłabym to tak:
Jestem zaczarowana. 
Zaczarowała, omamiła mnie już okładka. Dziewczyna jadąca na rowerze. Przedwojenna dziewczyna, rower, jej uśmiech ma w sobie czar któremu nie sposób się oprzeć. Tytuł też ma w sobie piękno: "Śpiewaj ogrody". Przemówił do mnie, do tej cząstki duszy, która drga tylko w takich momentach, gdy przeczuwa, że oto spotka mnie coś niezwykłego, trwałego, coś co we mnie zapadnie. Jak ta historia właśnie.
"Śpiewaj ogrody" Pawła Huelle to powieść, która smakuje przeszłością. Nagle ten świat, którego już nie ma w sposób magiczny ożywa. 
To opowieść o Grecie. Niemce, która pomimo przegranej wojny nie odchodzi wzorem tysięcy swych rodaków, którzy opuszczają Gdańsk niczym szczury zbiegające z tonącego okrętu. Zostaje w swoim domu by czekać w nim na męża, Ernesta Teodora. Bo gdzież by miał wrócić (jeżeli w ogóle wróci) jeśli nie tu? Do ich dawnego domu?  To opowieść o ich miłości, o przyjaźni z polskim chłopcem, o przedwojennym i powojennym Gdańsku, o Kaszubie panu Bieszke albo Bieszka ale na pewno nie Bieszczańskim, o mrocznych sekretach pewnego Francuza, który dawno temu mieszkał w domu przy Polankach. W domu, w którym później  zamieszkała Greta z Ernestem Teodorem. Francuzie, który tak jak szczurołap  z baśni zwabia swoje ofiary. Z tym, że szczurołap wyprowadza szczury z miasta a Francuz wprost przeciwnie zwabia nieszczęśników do swojego domu. To opowieść o sile muzyki. O szaleństwie na punkcie Wagnera. O niebezpieczeństwie jakie owa muzyka może ze sobą nieść. O odkryciu nieznanej opery Wagnera opowiadającej o Szczurołapie z Hameln. O tym jak to odkrycie zaważy na życiu męża Grety i jej samej. 
Jak zapewne zauważyliście dużo tutaj odwołań do tajemniczego flecisty wabiącego gryzonie. Bo też wydaje mi się, że to jeden z wątków przewodnich: życie naznaczone wołaniem frapującego kusiciela. A kuszenie przybiera najróżniejsze formy. Wreszcie to książka o dorastaniu chłopca, którego pani Greta wprowadza najpierw w świat muzyki, a potem powolutku i niedostrzegalnie wplata w muzyczne wątki inne opowieści, które stają się nierozerwalną pieśnią. Pieśnią która śpiewa ogrody.
Jak widzicie nie jest łatwo o niej pisać, ale jak opisać zwykłymi słowami magię? Nie da się. Trzeba po nią sięgnąć, rozsmakować się zanurzyć, zatracić... A potem zanucić swoją własną pieśń. Wynucić swoje własne ogrody...
Na tyle książki jest jej opis i tam znalazłam to zdanie, które oddaje najlepiej w kilku słowach czego doświadczycie jeżeli zatopicie się w ogrodach pana Pawła:
To książka:
"O muzyce w cieniu Hitlera, literaturze w cieniu zbrodni, miłości w cieniu wojny.”