Uwaga będzie o mnie. A raczej o Majce, czyli po części jednak o mnie:). Tak pisałam o tej powieści gdy dopiero co zakładałam bloga i byłam zupełnie zielona. I w kwestii blogowania i w kwestii pisania książek również :) :
Praca nad Uroczyskiem była odtrutką. Od kłopotów, których wtedy mieliśmy mnóstwo i od rzeczywistości, która nas nieubłaganie dopadła i od tego, że rosół zamarzał w przedpokoju... Ci którzy czytali pierwszą książkę o Majce na pewno kojarzą ten fragment, ale nie wiedzą, że to akurat rosołowo - mroźny wątek autobiograficzny:). Malownicze zaś było miasteczkiem, do którego tęskniłam tak samo zresztą jak do gór, które chyba rzeczywiście mam w genach. Nawiasem mówiąc tęsknię tak do dziś i z niecierpliwością wyczekuję momentu, gdy będę mogła zaprosić Was wszystkich do mojego małego uroczego pensjonatu... Kto wie - może Uroczyska?
W każdym razie Uroczysko to książka, która pomogła mi przetrwać i ugruntować w sobie poczucie, że trzeba wierzyć, bo skoro wiara czyni cuda - trzeba wierzyć, że się uda! I Majce się udało, a mnie razem z nią. Niniejszym uspokajam wszystkich, że rosół mi już nie zamarza, chyba że własnoręcznie wstawiam go do zamrażalnika...
Rzeczywiście napisałam "Uroczysko" wyłącznie dla siebie. By ugruntować... Stop. Właściwie nie ugruntować tylko zmusić się do wiary w to, że na pewno za tym ostrym zakrętem, który właśnie nam się przydarzył czeka na mnie kawałek pięknej równej drogi. A zakręt należał do tych mało fajnych. Ten kto napisał, że pieniądze szczęścia nie dają z całą pewnością nigdy nie przeżył ich całkowitego braku. Szczęścia może i nie dają ale poczucie stabilizacji na pewno. Poza tym gdy człowiek w pewnym momencie musi zmierzyć się z kompletnym brakiem kasy i kombinować za co kupić bochenek chleba (to nie przenośnia, naprawdę to był moment kiedy chleb dzieliliśmy na kromki i był hmm... Jak to określić.. z przydziału żeby wystarczyło na jak najdłużej) to taki człowiek ma dwa a właściwie trzy wyjścia:
1 Popaść w totalne rozmemłanie, zapłakać się na śmierć i zgorzknieć albo...
2 Uratować się poczuciem humoru, zaciśniętymi zębami i powtarzanym niczym mantra: jutro, najdalej pojutrze będzie lepiej.
3 Napisać książkę.
Zastosowałam punkt drugi i trzeci, choć nie ukrywam, że punkt pierwszy też czasami dochodził swych praw. Pisząc "Uroczysko" usiłowałam zaczarować rzeczywistość. Majka ma tę samą, co ja wtedy, wiarę w lepsze jutro a może nawet dziś tylko, że jeszcze nie teraz, ale może wieczorem?
"Uroczysko" pisałam po dwóch odrzuconych książkach, bo po "48 tygodniach" miałam własnie dwie nieudane próby. Właściwie nie wierzyłam już, że jeszcze coś mojego autorstwa pojawi się drukiem. Ale to miała być książka zaklęcie. I udało się. Gdy skończyłam pomyślałam: a co mi szkodzi, wyślę... Wysłałam i zapomniałam o tym kompletnie. Nie czekałam na telefon, ani na maila. Ale telefon zadzwoni po dwóch tygodniach i wkrótce Majka trafiła na półki księgarń. I wtedy stało się coś o czym zupełnie nie pomyślałam: książka pisana wyłącznie dla mnie, mająca mi pomóc uwierzyć w dobrą przyszłość, w moc zaklęcia: i żyli długo i szczęśliwie nieoczekiwanie stała się tym samym dla wielu Czytelników. Posypały się maile, telefony. Majka wprawiała w dobry humor, dawała poczucie ciepła, odganiała samotność. Cóż, takie miała zadanie od samego początku.
Co o tym myślę po tych kilku latach? Czy nie wstydzę się tej w sumie prostej opowieści? To pytanie zadała mi ostatnio w mailu Czytelniczka. Nie, nie wstydzę się. Nie sądzę też bym chciała jakoś szczególnie "Uroczysko" zmieniać. To była moja druga wydana książka. Fakt nie umiałam jeszcze konstruować zagmatwanej fabuły, wplatać wielu wątków, wprowadzać tajemnic i zagadek. Ale za to też lubię "Uroczysko". Jeżeli by ktoś w tej chwili przeczytał wszystkie książki w kolejności w jakiej zostały wydane zobaczyłby jak zmienia się mój sposób pisania. Jak się uczę i rozwijam (przynajmniej mam taką nadzieję). Majka to był jeden z pierwszych kroków i niech tak zostanie. Teraz piszę zupełnie inaczej ale zawdzięczam to między innymi "Uroczysku". To od niego się wszystko zaczęło. Od książki zaklęcia. Mam nadzieję, że nowe wydanie, ze słoneczną, optymistyczną i piękną okładką Wam też dostarczy dużo radości. Swoją drogą okładka o niebo ładniejsza od poprzedniej, prawda?
Strony
- Strona główna
- 48 tygodni
- Uroczysko
- Sezon na cuda
- Okno z widokiem
- Wino z Malwiną
- Malownicze. Wymarzony dom.
- Wymarzony czas
- Tajemnica bzów
- Nadzieje i marzenia
- Anioł do wynajęcia
- Kontakt
- Świąteczny zakątek
- Telefon zapytania
- Seria Uroczysko - kolejność czytania
- Seria Malownicze - kolejność czytania
- Poza serią - moje książki
- Serce z piernika
- Jak zostać pisarką
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Majka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Majka. Pokaż wszystkie posty
Subskrybuj:
Posty (Atom)
